Przegląd prasy ze strychu (cz.1) opolska lokomotywa SP42-002

Pamiętacie jeszcze tego pięknego loka? Opolska Lokomotywownia posiadała m.in. popularnego „kociołka” SP42 z nr 002.

info różne (7)Dziś po tym pojeździe trakcyjnym pozostało może ledwie ulotne wspomnienie. Szczęśliwie na moim strychu wygrzebałem zdjęcie z Trybuny Opolskiej, datowanej gdzieś na początek lat’90.

Norbert  Tkaczyk

Historia kołem się toczy cz.II: Groszowicki epizod

Historia parowozowni w dzisiejszym Opolu Groszowicach (dawniej Groszowicach) jest dla nas dość odległa. Czasy jej świetności przypadały na II połowę XIX stulecia i I połowę XX wieku.

Odkąd w 1960r. oddano do użytku zelektryfikowany odcinek Gliwice – Opole – Wrocław, praca lokomotyw parowych stała się zbędna. Parowozy królowały nadal na liniach lokalnych, obsługiwanych m.in. przez MD Opole. W związku z powyższym niełatwo jest znaleźć jakiekolwiek dokumenty czy materiały o maszynach parowych z groszowickiej szopy. Tym bardziej ucieszyła mnie informacja z nowo nabytego przewodnika po Niemieckim Muzeum Parowozów (Deutsches Dampflokomotiv-Museum w Neuenmarkt-Wisberg) wydanego w 1983r. W pokaźnych zbiorach DDM znajdował się wówczas parowóz, który swój epizod zaznaczył właśnie w Groszowicach. Latem 1943r., pomiędzy majem a lipcem, BR58 311 stacjonował w ówczesnej Betriebswerk Groschowitz. Wcześniej zbudowany w 1921r. parowóz pracował w Łazach oraz Auschwitz (Oświęcim), wszędzie pod zarządem kolei niemieckich Deutsche Reischbahn.
Niemieckie lokomotywy parowe BR58 jeździły w Polsce jako seria PKP Ty1 w okresie międzywojennym, a później także dość liczebnie po 1945r. (134 szt.). Maszyny te posiadały aż 5 osi wiązanych, napędowych oraz 1 oś toczną, moc 1540 PS, a ich prędkość maksymalna to 65 km/h. W Polsce jedynym muzealnym przedstawicielem tej serii, jest wolsztyński Ty1-76.
Norbert  Tkaczyk

Historia kołem się toczy cz.I: rzecz o ostatnich opolskich parowozach serii TKt48

Rozpoczynamy cykl artykułów z archiwum Norberta Tkaczyka dotyczących historii opolskiej kolei żelaznej. Artykuły i zbiory będziemy publikować systematycznie z bogatych zbiorów wielkiego miłośnika kolei i pasjonata fotografii z koleją w roli głównej i w tle. [PS]

Dawno, dawno temu, za siedmioma semaforami, za siedmioma torami, za siedmioma stacjami była sobie parowozownia Opole… Nie, to nie bajka. Pomimo, że wraz z dekadą lat’80 odeszły w przeszłość planowe pociągi parowe, w pierwszej połowie lat’90 (po kilku latach nieobecności) na stanie opolskiej lokomotywowni figurowały ponownie 2 parowozy. Zapytacie jak to możliwe i czemu miało to służyć? Dlaczego czynne parowozy z ważną datą rewizji kotła nie prowadziły nigdy pociągów osobowych ani towarowych? Czy w Opolu miał powstać skansen trakcji parowej? Dlaczego maszyny zamieniano regularnie co miesiąc?
Formalnie ostatnim parowozem opolskiej szopy trakcyjnej był Ty2-538. Parowóz, który w latach’80 wraz z innymi maszynami epoki pary prowadził pociągi na trasie z Opola do Nysy, wraz z nastaniem nowej dekady osiadł na terenie nyskiej lokomotywowni i czekał na smutne dopełnienie swego losu. Wkrótce został skreślony z opolskiego inwentarza zamykając w ten sposób wielopokoleniową erę lokomotyw parowych. W służbie pozostały jedynie współczesne pojazdy trakcyjne spalinowe i elektryczne.
Ponieważ historia nie znosi pustki, już w 1992r. przed opolską szopą ponownie pojawiły się parowozy, tym razem były to krótkie tendrzaki serii TKt48 używane niegdyś w ruchu osobowym. Jednakże maszyny te nie poprowadziły w tym czasie żadnego pociągu planowego. Opolska lokomotywownia nie posiadała wtedy jeszcze ogrzewania hali, stąd rolę tę pełniły parowozy wycofane z planowego obiegu.
W zimowym sezonie 1992/93 do MD Opole trafiły 2 kłodzkie „tekatki” o nr 147 i 186. „Grzejki” wymiennie przywożono do Opola co miesiąc. Jeden miesiąc halę ogrzewała TKt48-147, a następny już TKt48-186. Dlaczego tak? Parowozy to bardzo czułe stworzenia i też muszą dbać o higienę. Zwożono je więc regularnie do macierzystej szopy na płukanie kotła. Dla uzupełnienia bieżących zapasów węgla i wody „grzejki” przetaczano lokomotywami spalinowymi serii SP42.
Jak widać w galerii foto „tekatka” nr 147 była już mocno sfatygowana i potrzebowała naprawy głównej. Osprzęt kotła, jak pamiętam, miał spore nieszczelności. W kolejnym sezonie grzewczym 1993/94, TKt48-147 została więc wycofana, a w jej miejsce weszła TKt48-127. W międzyczasie obie pracujące „tekatki” 127 i 186 przepisano na stan MD Opole. W dalszym ciągu jednak cyklicznie odbywały one podróż do Kłodzka celem płukania kotła. Sezon grzewczy 1993/94 był ostatnim dla opolskich parowozów. Przed następnym, podłączono już lokomotywownię do miejskiej sieci grzewczej. Parowozy stały się zbędne.
Szczęściem, dzięki tej niechlubnej dla parowozów roli „grzejki” wszystkie wspomniane w artykule pojazdy ocalały jako zabytki. Przykładem przy opolskim dworcu pomnikiem techniki jest właśnie TKt48-127.
Zapraszam do obejrzenia „od kuchni”, miejsca w którym parowozy dzieliły się swoim ciepłem.
Norbert  Tkaczyk (Fotografie wykonane wspólnie z bratem Zbigniewem)

Opolski Ekspres Dęty 2016 za nami …

7 maja, punktualnie o 10:20 z IV peronu stacji Opole Główne odjechał wypełniony po brzegi pasażerami i orkiestrantami Opolski Ekspres Dęty.

Za nami VII edycja i jednocześnie dziewiąta trasa pociągu, który przemierzył już ponad 1000 km przez te lata. Muzycy dali ponad 30 koncertów i prezentacji na stacjach i przystankach województwa opolskiego i dolnośląskiego.

I prezentacja odbyła się na IV peronie w Opolu Głównym. Kolejna na II peronie stacji Nysa. Finał w tym roku nastąpił na stacji Głuchołazy Miasto. Był to premierowy występ, gdyż załoga ekspresu składająca się z muzyków z orkiestry Opolskiego Elektryczniaka, Politechniki Opolskiej i Grudzic pod kierownictwem Przemysława Ślusarczyka – pomysłodawcy, dyrygenta i koordynatora imprezy zagrała tam po raz pierwszy. Po koncercie partner – Gmina Głuchołazy przygotowała wycieczkę z przewodnikiem po centrum miasta. Na program złożyły się kompozycje polskiej i zagranicznej muzyki rozrywkowej.

© zdjęcia Lucyna Sterniuk-Gronek / Sekcja Promocji i Kultury Politechniki Opolskiej, dziękujemy za udostępnienie materiału

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Opolski Ekspres Dęty 2016 wyruszy 7 maja o 10:20…

Opolski Ekspres Dęty odjedzie w swoją dziewiątą trasę o godz. 10.20 ze stacji Opole Główne. Zbliża się VII edycja „Kolej na orkiestrę czyli Opolski Ekspres Dęty”.

opolski_ekspres_dety_2016_plakat-page-001Dwie pierwsze edycje realizowane były w formie dwóch odrębnych tras. Wyjazd poprzedzi I muzyczna prezentacja. Wyruszamy na południowo-zachodnią stronę naszego województwa do stacji Głuchołazy Miasto, jedną z bardziej malowniczych krajobrazowo i turystycznie tras kolejowych. Po drodze zatrzymamy się w Nysie na 20 minut na II prezentację muzyczną (postój od 11:50 do 12:10). W Głuchołazach Miasto organizatorzy zaplanowali postój od 12:45 do 15:10. Wypełni je III muzyczna prezentacja oraz… (nie uprzedzajmy faktów, w końcu odrobina tajemniczości należy się uczestnikom…). Powrót do stacji Opole Główne i zakończenie imprezy nastąpi o 17:07.

Wzorem lat poprzednich Opolski Ekspres Dęty będzie skomunikowany z innymi połączeniami pasażerskimi (tam i powrót).

Szczegółowy rozkład ekspresu [kliknij tutaj]
Bilety – dystrybucja Przewozy Regionalne [kliknij tutaj]
Strona imprezy [kliknij tutaj]

EN57 – najdłużej produkowany na świecie pojazd szynowy

W latach 1962-1994 wrocławski PAFAWAG zbudował ponad 1400 elektrycznych zespołów trakcyjnych serii EN57. Jest to najdłużej na świecie produkowany model jednej serii pojazdu szynowego.

Mamy je w pamięci jako pociągi żółto-niebieskie, tzw. „żółtki”. Tak były malowane przez pierwszych kilkadziesiąt lat od zatwierdzenia prototypu do produkcji seryjnej. Począwszy od lat’90 EZT zmieniały swoje „umaszczenie” jak kameleony. Przechodziły i wciąż przechodzą kolejne modernizacje. Wiele z nich ma dziś zupełnie inny wygląd ścian czołowych, nowe pudła wagonów, wygodne i przestronne wnętrza. To wszystko robi się pod zadowolenie pasażera raczej z pozytywnym skutkiem.

Obecnie na całej sieci PKP nie spotkamy już zespołów EN57 w oryginalnym malowaniu. Wspomnijmy więc w jakich barwach spotykaliśmy podmiejskie jednostki elektryczne na stacji Opole Główne w ubiegłym dziesięcioleciu.

Norbert Tkaczyk

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Kolej Podsudecka – najszybszy łącznik Śląska Opolskiego z Ziemią Kłodzką

Po kilku latach bezruchu rozpoczęto rozmowy nad przywróceniem lokalnego ruchu na Kolei Podsudeckiej.

Nysa i Kłodzko mają znów szansę na najkrótsze połączenie osobowe i dalekobieżne. Linie z Opola do Nysy przez Szydłów oraz Kłodzka do Kudowy Zdrój przez Polanicę Zdrój wciąż istnieją i są czynne. Brakuje tylko podsudeckiego połączenia pomiędzy obiema landami. Zanim zawieszono omawiany łącznik, przez krótki czas ruch pasażerski w Szydłowie oraz Polanicy obsługiwały spalinowe pojazdy trakcyjne produkcji rumuńskiej serii SP32.

Zapraszam na podróż w czasie.

Norbert Tkaczyk

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

W oczekiwaniu na powrót szynobusów …

Zapraszamy do obejrzenia nowej galerii fotograficznej przesłanej przez Macieja Sornata dokumentującej pracy zastępczego taboru na liniach niezelektryfikowanych związanej z czasowym wycofaniem z floty opolskich Przewozów Regionalnych części szynobusów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Karty II – VII z rozkładu jazdy z 1913 roku

Udostępniamy kolejne karty II – VII z rozkładu jazdy 1913 roku ze zbiorów Norberta Tkaczyka.

Na kartkach m.in. rozkłady relacji:

  • Wrocław – Nysa
  • Wrocław – Legnica – Żagań
  • Wrocław – Odrzycko (Oderberg)
  • Wrocław – Opole – Kędzierzyn – Katowice – Oświęcim (tam i powrót)
  • Żagań – Lwówek
  • Wrocław – Opole – Bytom – Katowice (przez Strzelce Opolskie)
  • Tabela kolei wąskotorowych (m.in. nieistniejące na obecnym terenie województwa opolskiego)

Karta I z rozkładu jazdy z 1913 roku

Udostępniamy I kartę z rozkładu jazdy 1913 roku ze zbiorów Norberta Tkaczyka.

Dzisiaj m.in. Opole Główne – Kluczbork – Tarnowskie Góry, Kluczbork – Fosowskie, Opole – Namysłów przez Jełowę. W tej książce są prawdziwe cacka dla miłośników kolei. M.in. wszystkie odgałęzienia Nysy, na Kałków Łąka (Kalkau), dalej do obecnych Czech – Vidnava (Weidenau). Są także małe, lokalne kolejki jak Olesno – Praszka. Dolny Śląsk, Wielkopolska…

Opolski Ekspres Dęty – edycja 2015

I postój w Kędzierzynie-Koźlu 31 maja 2015 roku punktualnie o 10:45 z peronu I ze stacji Opole Główne odjechał w ramach VI edycji Opolski Ekspres Dęty. Jednakże to nie szósta podróż ekspresu a ósma trasa, bowiem I i II edycja miały po dwie trasy.

Wypełniony skład pomknął wraz z muzykami, z trzech orkiestr dętych: Politechniki Opolskiej, Opolskiego Elektryczniaka i po raz pierwszy Grudzickiej Orkiestry Dętej w kierunku Racławic Śląskich, którzy pod dyrekcją Przemysława Ślusarczyka – pomysłodawcy, koordynatora i realizatora akcji dały po drodze trzy koncerty. Nie zabrakło oczywiście krótkiego „hałasowania” przez pociągiem na I peronie w Opolu.

Pierwszy przystanek miał miejsce na stacji Kędzierzyn-Koźle, gdzie 15 minut wypełniły utwory polskiej i zagranicznej muzyki rozrywkowej. Nie zabrakło na dobry początek marsza. Oprócz całej załogi ekspresu bardzo zróżnicowanej wiekowo począwszy od entuzjastów kolejnictwa i podróży pociągiem lat 2 skończywszy na lat „eścia”, dołączyło spontanicznie wiele osób z innych peronów, oraz te, które przybyły specjalnie na I pokaz muzyczny. Zmieniamy kierunek i jedziemy dalej. Mozolnie nasz szynobus pokonuje wiele rozjazdów i „krzyżaków” by wreszcie wjechać na pierwszy kilometr Magistrali Podsudeckiej. Tak. Jedziemy do Racławic na II dzień Pikniku Kolejowego „Koleją po pograniczu polsko-czeskim 2015”. Pomysł połączenia trasy „Kolej na orkiestrę” z Piknikiem Kolejowym narodził się rok wcześniej. Niestety z uwagi na wcześniejsze zobowiązania i programy imprez do swoistej symbiozy mogło dojść dopiero teraz.

II postój w GłogówkuPo drodze zatrzymujemy się na stacji Głogówek. Gramy 20 minut. Swoje debiutanckie 3 minuty mają Grudziczanie. Słońce niemiłosiernie grzeje w twarze, ale nie dajemy się. Muzyka taneczna daje zgromadzonym i muzykom swoiste wytchnienie. Publiczności z zewnątrz trochę mniej.

Stan Magistrali Podsudeckiej potwierdza, że na przestrzeni lat dokonał się olbrzymi regres i degradacja. Za Kędzierzynem-Koźlem Zachodnim stan torowiska daje wiele do życzenia. Na odcinku wielu kilometrów po powodzi drugi tor jest nieczynny. Maksymalną prędkość 90 km/h możemy rozwinąć tylko na niecałych 6 km trasy do Racławic. Nie lepiej było do Kędzierzyna-Koźla. Stuka, buja, ale drugiej strony jest „klimat kolei z lat dzieciństwa”. Pamiętam jeszcze czasy, kiedy w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia w Opolu jeździłem wraz z koleżeństwem na koncerty po województwie opolskim przed różnymi konkursami albo zwyczajnie w ramach wymiany. Podróżowało się koleją. Częste takty pociągów osobowych złożonych ze „stonek i piętrusów”, składy pullmanów z przedziałami otwartymi czy … pociągi pospieszne (w wakacji także międzynarodowe do Lepzig Hbf … tak, tak, były takie czasy) ożywiały co parę minut magistralę.

Wjeżdżamy na stację Racławice Śląskie. Blask najważniejszej między Kędzierzynem-Koźlem a Nysą stacji węzłowej (obecnie tylko tranzytowej w związku z likwidacją wszystkich linii dookoła) przygasł. Zardzewiałe tory i inżyniera kolejowa (tak jak na trasie) robią przygnębiające wrażenie. Mimo to stacja na dwa dni ożywa. Za sprawą pikniku. Jesteśmy gośćmi II dnia imprezy. Mamy prawie trzy godziny postoju. Przygotowuję się wraz z muzykami do kulminacyjnego występu. Pomimo upału i kurzu gramy 45 minut. Na koniec wydarzenie towarzyskie jakiego jeszcze nie było – jeden z podróżujących, młody kolejarz oświadcza się pannie. Orkiestra spontanicznie gra, oświadczyny przyjęte ! Skąd inąd jako jeden z wąskiego grona osób „maczałem w tym palce”. Bardzo miły akcent.

Racławice Śląskie Zwiedzamy dworzec. W jednym z pomieszczeń duża makieta kolejowa. Można obejść wzdłuż i w szerz dworzec. Pojeździć drezynami. Zainteresowani mogą obejrzeć nasz skład. Można iść dalej zobaczyć słynny wiszący, zabytkowy most kolejowy nad Osobłogą. 129 metrowej długości most zbudowany w rok i oddany do eksploatacji w 1904 roku został opisany w przedwojennym niemieckim atlasie prezentującym największe dzieła niemieckich inżynierów budownictwa. I jak na pragmatycznych Niemców przystało od razu był pomyślany w taki sposób aby można było w przyszłości dobudować drugi tor, gdyż z roku na rok ilość pociągów stale się zwiększała a linia miała znaczenie strategiczne.

Trzy godziny mijają szybko. Niestety zabrakło parowozu Ty42-24 ze skansenu kolejowego w Pyskowicach obiecanego przez organizatorów pikniku, który miał być wielką atrakcją i na którego obecność cała społeczność Opolskiego Ekspresu Dętego się cieszyła. Tym bardziej, że była planowana sesja z udziałem orkiestr.

Opolski Ekspres Dęty na stacji Opole GłówneWracamy. Po drodze stajemy w Głogówku i Kędzierzynie-Koźlu aby wysadzić niektórych podróżnych i zmienić kierunek jazdy. Po 72 minutach od wyruszenia z Racławic jesteśmy w Opolu Głównym. Impreza dobiega końca. Humory dopisują.
Od początku imprezy organizatorami są: Politechnika Opolska, Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego oraz Przewozy Regionalne Sp. z o.o. Oddział Opolski z siedzibą w Opolu. Oprócz muzyków, którzy są najbardziej widocznym elementem układanki jest sztab ludzi, którzy czuwają nad bezpieczeństwem, sprawną organizacją i przebiegiem imprezy. Niewidoczni. Ale również ważni !

Do zobaczenia, miejmy nadzieję, na następnej edycji. Jest jeszcze parę zakątków opolskiego, które nie odwiedziliśmy. Co roku impreza ma inny motyw przewodni, po to, aby żyć swoim życiem. Aby się rozwijać. Aby symbioza orkiestr dętych i kolei żelaznej tak ze sobą związanych od zawsze, tym bardziej na Śląsku mogła trwać.

Pełna galeria fotograficzna na stronie imprezy [tutaj]