Pocztówka z Kluczborka (1)

EN57 wyjeżdza ze stacji Kluczbork, data: 2007-04-17, autor: Norbert Tkaczyk

Ty42-24 w Opolu-Groszowicach

Magia gorącej nocy podsycanej żarem z paleniska parowozu Ty42-24, który w drodze do Wrocławia odwiedził stację Opole-Groszowice.

Foto: Zbigniew Tkaczyk, Opole 25 maja 2018

Pocztówka z Opola (2)

Opole Główne, 17 Dni Techniki Kolejowej, data: 2007-06-17 (c) Norbert Tkaczyk

Pocztówka z Opola (1)

Oława-Brzeg-Opole-Główne data: 2007-04-30 (c) Norbert Tkaczyk

(O)polskie dworce (10) – Oława

Po dłuższej przerwie powracamy do kontynuacji cyklu poświęconego opolskim i nie tylko dworcom z archiwum fotograficznego Norberta Tkaczyka. Zapraszamy do obejrzenia galerii DW PKP w Oławie – oczywiście cofamy się nieco w czasie …

Zdjęcia Norbert Tkaczyk, Hannover BRD

Szlakami dawnych kolei Dolnego Śląska (5)

Zapomniane linie (3) Szczawienko – Szczawno Zdrój – Kuźnice Świdnickie czyli „elektrycznym pośpiechem” od morza do morza!

Ten 18-to kilometrowy szlak uruchomiono 15 maja 1877 r. Już od 1 stycznia 1914 r. była to pierwsza na Śląsku zelektryfikowana linia kolejowa (aż do Mieroszowa). Krótko po II wojnie światowej cała dolnośląska trakcja elektryczna została rozszabrowana przez Armię Czerwoną i wywieziona w głąb ZSRR. Warto również wspomnieć, że w swoim czasie trasa ta stanowiła fragment najkrótszego połączenia od Bałtyku do Adriatyku.
Początek linii znajdował się na stacji Szczawienko (377 m n.p.m.) (obecnie dzielnica Wałbrzycha) usytuowanej na trasie Kolei Świebodzkiej. Po wykonaniu ostrego skrętu o 90° w prawo (na zachód) linia ta biegła dwoma wiaduktami nad szosą Wałbrzych – Świdnica i Szczawno Zdrój – Szczawienko. Następnie wykonując nieco łagodniejszy skręt, także o 90° w lewo, docierała do stacji Szczawno Zdrój (425 m n.p.m.), położonej dogodnie opodal węzła czterech lokalnych dróg. W swym dalszym przebiegu linia ta wykorzystywała częściowo dolinę Czyżynki, a następnie zataczając szerokie serpentyny, oplatała północno-wschodnie zbocza Chełmca. Po drodze, w 11-tym kilometrze, istniał przystanek Biały Kamień (dawniej Konradów). Przechodząc w niewielkiej odległości na zachód od Sobięcina, pokonując liczne mosty i wiadukty przerzucone nad drogami i ciekami wodnymi, linia ta dochodziła do stacji Kuźnice Świdnickie (547 m n.p.m.) (później Boguszów Gorce Wschód). Ostatni jej odcinek prowadził dość głębokim, sztucznie utworzonym wąwozem.

Opisywana linia, wiodąca przez Szczawno Zdrój, była jednotorową, co prawdopodobnie przesądziło o zaniechaniu jej eksploatacji (ruch osobowy zawieszono tu w końcu lat’60), chociaż dawniej kursowały po niej nawet pociągi pospieszne. Na przykład według rozkładu jazdy z 1959 r. właśnie tędy biegły trasy pociągów pospiesznych z Gdyni i Lublina do Jeleniej Góry i z powrotem. Natomiast równoległą linią przez Wałbrzych Główny jeździł tylko pospieszny do Warszawy i sezonowy do Gdyni. Była to wówczas, chyba jedyna w kraju, ekskluzywna linia kolejowa, gdzie oprócz wymienionych pociągów pospiesznych, nie kursowały po niej żadne inne! Po postoju na stacji w Jaworzynie Śląskiej, pociągi te zatrzymywały się dopiero w Szczawienku i Szczawnie Zdroju, a potem aż w Marciszowie. Tak więc stacja Biały Kamień, z ruchu osobowego została wyłączona jeszcze wcześniej.

NORBERT TKACZYK, HANNOVER BRD

Materiał źródłowy: Rocznik Świdnicki 1984 wydany przez Towarzystwo Regionalne Ziemi Świdnickiej

IX edycja Opolskiego Ekspresu Dętego już za nami …

IX edycja Opolskiego Ekspresu Dętego, który w tym roku w ramach 11 trasy w relacji Kluczbork – Grodków Śląski przez Bukowo, Opole Główne, Brzeg przemierzył prawie 130 km w jedną stronę już za nami. Impreza, która odbyła się 12 maja zapełniła skład, który w tym roku złożony był z dwóch szynobusów SA 134 i przyciągnęła znów wielu sympatyków na stacje na których zatrzymał się pociąg. Pogoda dopisała a muzycy jak i goście powrócili w dobrych humorach.

Skład przejechał po dwóch odcinkach szlaków kolejowych, które w tym roku obchodzą swoje jubileusze otwarcia do ruchu: 175 lecie – linia Brzeg – Opole a 170 lecie linia Brzeg – Nysa przez Grodków Śląski.

Zapraszamy do obejrzenia foto reportażu zrealizowanego przez Lucynę Sterniuk-Gronek z Sekcji Promocji i Kultury Politechniki Opolskiej, która udostępniła do publikacji materiał.

Więcej o imprezie, organizatorach, patronach medialnych na stronie: www.kolejnaorkiestre.art.pl

Przemysław Ślusarczyk

Szlakami dawnych kolei Dolnego Śląska (4)

W czwartym części cyklu „Szlakami dawnych kolei Dolnego Śląska” opowiemy o ciekawych projektach, które nie doczekały się realizacji.

 

PROJEKTY JAK MARZENIA (1) czyli ŚLĘŻAŃSKA KOLEJKA OKÓLNA

Istnieje wiele interesujących projektów i planów kolejowych, które niestety z rozmaitych przyczyn, nigdy nie doczekały się realizacji. Taki też los spotkał tzw. Ślężańską Kolej Okólną. Ten, jak się dalej dowiemy ułożony ze sporym rozmachem projekt, powstał już w 1910 r. Kolej miała być zbudowana głównie dla potrzeb turystycznych tego rejonu. Jej pętla otaczająca cały Masyw Ślęży, miała stykać się z linią Wrocław – Świdnica na stacji w Sobótce, następnie biec w terenie wzdłuż dzisiejszej drogi asfaltowej do Górki, i dalej w okolice Chwałkowa i Białej, przechodząc kolejno przez wieś Sady i Przełęcz Tąpadła. Stamtąd wzdłuż drogi, przez Sulistrowiczki, Będkowice i Strzegomiany z powrotem do Sobótki dokładnie w miejscu dzisiejszej obwodnicy drogowej.

Mając na uwadze atrakcyjność, stosunkowo bliskiego Masywu Ślęży, zarówno dla wrocławian, jak i świdniczan, oraz przewidując związane z tym pewne nasilenie ruchu turystycznego w przyszłości, planowano ułożenie drugiego toru z Kobierzyc do Sobótki, a w perspektywie także elektryfikację zarówno tej trasy, jak i Ślężańskiej Kolei Okólnej.

 

NORBERT TKACZYK, HANNOVER BRD

Materiał źródłowy: Rocznik Świdnicki 1984 wydany przez Towarzystwo Regionalne Ziemi Świdnickiej.

Szlakami dawnych kolei Dolnego Śląska (3)

Kontynuujemy cykl „Szlakami dawnych kolei Dolnego Śląska”. Dzisiaj ciąg dalszy, część trzecia dotycząca kolei wąskotorowych oraz podrozdział o zapomnianych „ciasnych” torach, czyli o dolnośląskich wąskotorówkach.

 

Kolejki wąskotorowe

Wznoszone dla celów gospodarczych już od końca XIX w., po ostatniej wojnie światowej ulegały stopniowej likwidacji. Dziś mało kto pamięta, że kiedyś istniały i woziły urobek, płody rolne bądź gotowe produkty. Niełatwo znaleźć literaturę traktującą o historii czy przebiegu tychże tras. Próżno szukać ich również na wielu mapach, szczególnie wydanych w małych skalach. Stąd też niezwykłą frajdą może być wyprawa w poszukiwaniu zachowanych śladów po tych kolejkach, jak i odszukanie ludzi pamiętających dawne czasy bądź nawet w przeszłości zatrudnionych i obsługujących te „małe” pociągi. Na Ziemiach Dolnego Śląska najwięcej takich linii istniało na terenach położonych na południe od Wrocławia. Dominowały tu tzw. linie buraczane lub cukrownicze, zaś mniej liczne były linie prowadzące do kamieniołomów czy cegielni. Większość z tych linii miała kontakt (własny peron) z którąś z linii normalnotorowych. W niektórych wsiach powstały swojego rodzaju węzły przeładunkowe, np. w Pustkowie Żurawskim, Żórawinie czy Klecinie (obecnie dzielnica Wrocławia). Były także linie , bądź całe sieci, wyizolowane tj. nie posiadające żadnego połączenia ani z innymi wąskotorówkami ani z siecią linii normalnotorowych.

Opisywane kolei obsługiwane były najczęściej przez trakcję parową, rzadziej spalinową czy przez zaprzęgi konne.

 

ZAPOMNIANE „CIASNE TORY” (1) WĄSKOTORÓWKA DO GOLI

Linia Szczepanów – Gola Świdnicka (3,5 km) i jej niezwykły peron

Na stacji kolei normalnotorowej w Szczepanowie linia ta posiadała oddzielny, towarowy peron (rampę), na który można było wjechać z obu stron (!). Unikalne rozwiązanie, nigdzie indziej nie spotykane. Dla wygody i uniknięcia manewrowania pełne wagoniki z kamiennym urobkiem wjeżdżały z jednej strony, a opróżnione odjeżdżały z drugiej. Bieg toru zbudowano tu na kształt pętli. Jej zachodni fragment wiódł ze stacji wzdłuż prawej strony szosy do Goli Świdnickiej, zaś wschodni wybiegał niskim nasypem, położonym na północ od stacji, po czym skręcając dość ostrym łukiem (ok. 120°), łączył się poprzednim fragmentem na wysokości skrzyżowania drogi asfaltowej Szczepanów – Gola z drogą polną Szczepanów – Krasków. Od tego miejsca pojedynczy tor wiódł do oddalonych o 1 km kamieniołomów, przy czym na miejscu jeszcze się rozwidlał. O znaczeniu tej kolejki niech świadczy fakt, iż w swoim czasie w lokalnych środowisku była w użyciu nazwa „Wąskotorówka do Goli”.

 

Linia Gola Świdnicka – Rzędów – (Chwałów)

Długość 3,8 km, plus bocznica do Chwałowa 0,7 km. Trasa tej wąskotorówki wiodła z byłego majątku w Goli Świdnickiej wzdłuż zachodniego skraju polnej drogi do Chwałowa. Po przebyciu 550 m linia ta przecinała drogę pod kątem prostym i biegła polami w kierunku północno-wschodnim. W odległości 2,3 km od Goli, w szczerym polu tkwił rozjazd, skąd wiodła w lewo bocznica do majątku w Chwałowie (długość 700 m). Natomiast w prawo biegła 1,5 km linia do Rzędowa.

 

NORBERT TKACZYK, HANNOVER BRD

Materiał źródłowy: Rocznik Świdnicki 1984 wydany przez Towarzystwo Regionalne Ziemi Świdnickiej.

Stacja Bukowo – kolejowy fenomen przystanku na trasie Opolskiego Ekspresu Dętego

Stacja Bukowo, Gmina Murów, województwo opolskiej (c) 2014 Sylwia Dydzik

12 maja 2018 roku ponownie wyruszy w swoją jedenastą trasę Opolski Ekspres Dęty. W tym roku będzie ona wiodła z Kluczborka przez Bukowo, Opole Główne, Brzeg do Grodkowa Śląskiego, gdzie nastąpi oficjalny finał. W ramach imprezy oprócz świętowania 100 lecia Niepodległości Państwa Polskiego i 20 Samorządności w Polsce chcemy zwrócić na dwa ważne jubileusze kolejowe: 175 lecie linii Brzeg – Opole Główne i 170 lecie linii Brzeg – Grodków Śląski – Nysa, które są jednymi z najstarszych linii kolejowych w obecnych granicach Rzeczpospolitej Polskiej. Miasto Grodków natomiast obchodzi swoje 750 lecie.

Pociąg czasu brnie nie ubłagalnie do przodu. Czy my współcześni potrafimy zatrzymać czas? Czy posiadamy umiejętność dostrzegania w swoim otoczeniu miejsc wartych odwiedzenia? Jest takie miejsce, zauważyłam je tu, gdzie mieszkam. To miejsce, z którym wiąże się wiele historii i ciekawych opowiastek. Tych historii nie słyszeliście, nie widzieliście – zapraszam Was w podróż pociągiem do przeszłości.

Przedwojenny budynek kolejowy – jeden z przystanków na trasie Opole – Kluczbork. Nazywany jest drewnianą perełką, znajdująca się we wsi Bukowo w woj. opolskim. Przystanek położony jest na 18. km na linii Jełowa –Kluczbork, do którego prowadzi urocza leśna droga. Otwarcie linii kolejowej nastąpiło w dwóch etapach. 1 VIII 1889 r. oddano do eksploatacji odcinek Jełowa – Opole o długości 20 km.

Wokół stacji Bukowo, jak i wokół całej linii kolejowej krążą niezwykłe opowieści. Osoba Hitlera budzi wiele zastrzeżeń, ale jego postać związana jest z tą linią. Okazuje się bowiem, że wiele razy gościł na Opolszczyźnie. We wrześniu 1939 r. jego specjalny pociąg zatrzymał się na jednej ze stacji – stąd jeździł na front. Drugi raz pociąg Hitlera o kryptonimie Ameryka, zawitał na Opolszczyźnie wiosną 1940 r., stąd dowodził atakiem na Jugosławię. W obu wizytach nie byłoby niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że są historycy, którzy sugerują istnienie z tego okresu, bunkra sztabowego w okolicy stacji kolejowej w Jełowej. Jeśli rzeczywiście gdzieś on jest, to musi być doskonale zamaskowany.

W czasie II wojny światowej, kiedy ludzie w objęciach głodu i biedy, nie zważali na prawa boskie i ziemskie, kradli, rabowali – często po to, aby ratować życie bliskich i własne. Nietypowym łupem stała się miejscowa krowa. Kiedy rabusie dotarli ze zwierzęciem do przystanku kolejowego, zorientowali się , że transport krowy nie będzie taki łatwy. Odległość z peronu do wejścia pociągu była tak wielka, że zwierzę nie miało szans, aby ją pokonać. Niezbędną kładką stały się dębowe drzwi bukowskiej stacyjki. Co się potem z nimi stało? Zostały wyrzucone głęboko w las. Do dziś ta piękna stacja pozostawiona jest bez drzwi. Wspomina p. Józef Gawleta – emerytowany kolejarz, a zarazem mieszkaniec wsi Bukowo.

Miejscowi ludzi lata istnienia linii kolejowej pamiętają jako bardzo dobre. Był to kiedyś jedyny środek transportu. Wioska dzięki niej tętniła życiem, a na kolei pracowały całe rodziny. Z takiej rodziny pochodzi p. Henryk Krawczyk. Jego ojciec był kolejarzem, a przed wojną budował niejedną linię kolejową w Polsce. W ślady ojca poszedł również p. Henryk i jego brat. Dawniej kolejarzy uważano za arystokratów, maszyniści jeździli w białych rękawiczkach, a idąc do pracy nie mówili: „idę do pracy”, tylko: „idę na służbę” – wspomina p. Henryk Krawczyk.

Rok 1946 zapisał się szczególnie w pamięci miejscowych kolejarzy. Pewnego dnia na peronie stały setki ludzi; dzieci, młodzież, osoby dorosłe i starcy. Wszyscy z walizkami, kobiety trzymały pierzyny, mężczyźni pilnowali rozbiegane dzieci, zmęczeni starcy siedzieli na swoich tobołach, a ich twarze wyrażały tragedię przeżyć. Byli to ludzie z Radomierowic (wsi ok.10 km od Bukowa), których przesiedlano.

Na tej stacyjce upływały też szczęśliwe lata niejednemu dziecku. Pamiętam, że razem z rodzeństwem i kolegami bawiliśmy się w poczekalni, grając w grę podobna do dzisiejszego hokeja. Ławki służyły nam za bramki, nogą lub kijem trafialiśmy piłką w te ławkowe bramki. O były beztroskie chwile spędzone w tym miejscu – opowiada p. Henryk Krawczyk.

Niestety, czas robił swoje. 3 IV 2000 r. zamknięto linię Opole – Kluczbork. Bukowska stacyjka z dnia na dzień zamierała. Bicie jej serca ucichało w gęstwinie okolicznych lasów. Nikt już jej nie podziwiał, nikogo nie interesowały historie z nią związane, a emerytowani kolejarze zadawali sobie pytanie : Czy ich drewniana perełka będzie jeszcze komuś przydatna? A może zarośnie i zniknie jak jej dębowe drzwi? Wyglądała jak Śpiąca Królewna. Czy znajdzie się Królewicz, który ją odczaruje? Odpowiedzi na te pytania, mieszkańcy usłyszeli po pięciu latach. Pojawił się Królewicz. Mówią, że najpiękniejszy uśmiech ma ten, kto wiele wycierpiał. 3 X 2005 r. bukowska stacyjka zaczęła się uśmiechać. Na tory wprawdzie nie powróciły parowozy, ale zastąpiły je żółto – niebieskie szynobusy. Przywrócono jej życie, ale wygląd nie był ten sam. Zdewastowana, zrujnowana wołała : Pomocy! Mieszkańcy podjęli stosowne działania. Odrestaurowano stacyjkę, ustawiono ławki, zasadzono świerki, żywopłot, kwiaty… Królewicz odczarował Śpiącą Królewnę i okazało się, że stacja w chwili odnowienia ukończyła 110 lat. Prawdziwie hucznie obchodzono te urodziny. Bukowski przystanek kolejowy był piękny, odzyskał magię. Niejeden emerytowany kolejarz znów usiadł na ławeczce. Tym razem nie grali w zabawę podobną w hokeja, tym razem z ich ust posypały się wspomnienia, które przetrwały w sercach. Dziś przekazują je młodym.

Szczęśliwie zakończyła się ta historia , warto tu przyjechać, usiąść na ławce i posłuchać bicia serca tej pięknej drewnianej perły Opolszczyzny.

/Magdalena Witek – „Pociąg do przeszłości – Śpiąca Królewna, której na imię Bukowska Stacyjka”/

Artykuł publikujemy za zgodą autorki. Więcej o Bukowie i bogatej kolejowej tradycji tego niezwykłego miejsca można znaleźć na stronie: http://bukowo.opolskie.art.pl
Więcej o Opolskim Ekspresie Dętym na stronie imprezy: http://kolejnaorkiestre.art.pl

Plakat Opolskiego Ekspresu Dętego 2018

Wspomnienie o dawnych połączeniach po Magistrali Podsudeckiej na biletach

Media regionalne i nie tylko poświęciły ostatnio wiele miejsca sprawie Magistrali Podsudeckiej. Mówi się o remontach, nowych połączeniach. Nawet o możliwej elektryfikacji trasy.

Załączone bilety pokazują jakie relacje przejazdów były możliwe jeszcze na początku lat’90. Wznowiony podczas ubiegłego weekendu ruch pociągów pasażerskich na odcinku z Nysy do Kłodzka daje nam nadzieję, że wkrótce jednym składem bez zbędnych przesiadek pomkniemy przez całą długość Trasy Podsudeckiej.

Bilety ilustrujące nieistniejące już połączenia realizowane po Magistrali Podsudeckiej.

 

Bilety z kolekcji Norberta Tkaczyka z Hannoveru (BRD)

Szlakami dawnych kolei Dolnego Śląska (2)

ZAPOMNIANE LINIE (2) ZAGADKA PRZEBIEGU SZLAKU PRZEWORNO – OTMUCHÓW

Uruchomiona 1 października 1910 roku (33 km) była linią łączącą szlak Strzelin – Grodków Śląski z Trasą Podsudecką, co następowało w Otmuchowie. Obok linii: (1) Łagiewniki Dzierżoniowskie – Piława Górna, (2) Strzelin – Ziębice – Kamieniec Ząbkowicki i (3) Grodków Śląski – Nysa, była czwartą linią o podobnym, południkowym przebiegu. Wypełniała brakującą lukę w równomierności, nazwijmy to „ukolejowienia” terenu, stwarzając najkrótsze połączenie Otmuchowa z Wrocławiem (88 km, przy 94 km przez Kamieniec Ząbkowicki). Ponadto stanowiła niejako naturalne przedłużenie starszej od niej (z 1893 roku) linii z czeskiego Javornika do Otmuchowa.

Linia Przeworno – Otmuchów (SRJP PKP tab.228) była wyjątkowo kręta, pomimo niezbyt trudnego terenu. Bardzo interesującą rzeczą jest to, iż na różnych starych mapach można zetknąć się z różnym jej przebiegiem (!). Skąd więc takie rozbieżności w umiejscowieniu jednotorówki? Otóż, związane to było z pewnymi zmianami w fazie projektów, zanim wybrano ostateczny. Według jednej z wersji linia ta miała pierwotnie przecinać szosę z Przeworna do Karnkowa w miejscu położonym bardziej na zachód niż ułożono tor. Ponadto miała przebiegać nieco dalej na wschód od wsi Sarby. Wieś Cieszanowice miała zostać ominięta od strony wschodniej, a nie jak to zrealizowano, od zachodniej. Podobnie rzecz się miała ze wsiami Kłodobok, Karłowice Wielkie, Starowice i Nieradowice. Te dość znaczne zmiany spowodowane były odwróceniem koncepcji „podłączenia” jej do linii głównej, czyli Trasy Podsudeckiej. Zrezygnowano z projektowanego dojścia od wschodu, na rzecz dojścia od zachodu, co z kolei umożliwiło bez manewrową dalszą jazdę w kierunku ówczesnej Czechosłowacji oraz Nysy. Było to zresztą zgodne z gospodarczym ciążeniem terenów, przez które przebiegała ta linia, raczej w kierunku Nysy niż Ząbkowic Śląskich czy Kłodzka. Powstały także 2 stacje, których budowy wcześniej nie planowano, w Ogonowie i Maciejowicach.

Z Sieciowego Rozkładu Jazdy Pociągów PKP 1975/76 dowiadujemy się, że kursowały tu 2 codzienne pary pociągów osobowych. Najkrótszy czas przejazdu całego odcinka wynosił 1 godzinę i 24 minuty. Odjazdy z Przeworna o godz. 9:16 i 17:01 (oba składy przybywały z oddalonego o godzinę jazdy Strzelina), odjazdy z Otmuchowa o godz. 4:14 i 13:10 (wszystkie pociągi bezpośrednio docierały do Strzelina). Wydłużony do 1 h 42 min. czas jazdy porannego składu z Otmuchowa wskazuje, że na stacji w Maciejowicach parowóz przeprowadzał manewry wagonów towarowych z bocznicy miejscowej cegielni, dalej do Przeworna jechał jako skład mieszany tzw. TOW-OS.

Linia została zamknięta wraz z ogólnopolską datą zmiany rozkładu jazdy 30 maja 1976 roku ze względu na nierentowność, spowodowaną bieżącymi powojennymi zaniedbaniami. Nieubłaganie mijający czas zatarł już większość śladów po tej kolei, jednak przy wjeździe do Maciejowic wciąż stoi zabytkowy wiadukt, relikt ery dawnej sztuki inżynieryjnej.

NORBERT  TKACZYK

HANNOVER BRD

Materiały źródłowe:
(1) Rocznik Świdnicki 1984 wydany przez Towarzystwo Regionalne Ziemi Świdnickiej.
(2) Sieciowy Rozkład Jazdy Pociągów PKP 1975/76 wydany przez WKŁ.