Historia kołem się toczy cz.VII: parowóz gazogeneratorowy – zaprzepaszczona szansa

W naszym cyklu prezentujemy nie tylko tabor, który przetrwał dzięki fotografi, amatorskim filmom w naszej świadomości jako świadectwo dziedzictwo cywilizacyjnego i tego,  który pojawia się tylko okazjonalnie w ramach przejazdu specjalnego. Czas na prezentacje projektów, patentów, które mogły zmienić bieg historii …

PALENISKO GAZOGENERATOROWE – JAK TO DZIAŁA ?

Metoda spalania węgla zgazowanego zaliczana jest do wysokowydajnych metod spalania węgla w parowozie. Jedną z najbardziej rozpowszechnionych była metoda D. Porty i A. Chapelona. polegała ona na tym, że w tradycyjnej komorze paleniskowej, otoczonej wodą, węgiel jest zgazowywany na ruszcie, pod który doprowadzane jest 30-40% powietrza potrzebnego spalania stechiometrycznego. Proces zgazowywania węgla polega na niezupełnym utlenieniu węgla chemicznego, będącego głównym składnikiem koksu. Temperatura spalania utrzymywana jest na w wysokości 1173°K, dzięki 4-5% pary wylotowej z silników wdmuchiwanej pod ruszt, pomagającej również w zgazowywaniu węgla. Następnie, wytworzony gaz wodno – powietrzny spalany jest w cyklonie w komorze paleniskowej nad łożem węgla za pomocą reszty powietrza wtórnego w ilości 60-70% całego zapotrzebowania. Zastosowanie tej metody spalania podwyższa sprawność cieplną i moc parowozu o ok. 25%. Dodatkowymi zaletami spalania ze zgazowaniem węgla są: możliwość używania nawet niskokalorycznych gatunków węgla, unikanie zanieczyszczeń armatury kotłowej i co obecnie bardzo ważne, ograniczenie zanieczyszczania środowiska naturalnego.

PAROWÓZ Z PALENISKIEM GAZOGENERATOROWYM NA PKP

W latach 1983/84 Instytut Pojazdów Politechniki Warszawskiej wraz z ówczesnym Centralnym Ośrodkiem Badań i Rozwoju Techniki Kolejnictwa /COBiRTK/ w Warszawie przeprowadził rekonstrukcję i badania parowozu serii Ty2. Przebudowy parowozu Ty2-1285 dokonano w ZNTK w Pile, gdzie wyposażono go w palenisko gazogeneratorowe systemu Porty i Chapelona. Zmiany objęły m.in.: ulepszenie konstrukcji rusztu i uszczelnienie popielnika, dokonanie niezbędnych połączeń paleniska z dymnicą i cylindrami w celu zasilenia parą odlotową, oraz zabudowanie regulowanego klapami układu doprowadzającego powietrze wtórne. Maszynę zaopatrzono także w stoker, wykorzystując przy tym tender od parowozu serii Ty4. Nie przebudowywano urządzeń ciągowych ani silnika parowozu.

Pierwsze próby z przebudowanym „teigrekiem” odbyły się 5 i 6 czerwca 1984r. na terenie ZNTK Piła. Próby odbywały się na stojącym parowozie, po zdemontowaniu wiązarów. Natomiast, próby jezdne parowozu rozpoczęto dopiero 25 września tegoż roku, na odcinku Piła – Kalisz Pomorski – Choszczno przez Wałcz /110 km/. Odcinek ten wybrano ze względu na stosunkowo duże różnice wzniesień i ostre łuki. Najpierw poddano badaniom „teigreka” w czasie jazdy luzem, potem – z pociągiem. Początkowo przewidywano obciążenie maszyny 718-tonowym składem. Zbyt trudny profil trasy wymusił jednak zmniejszenie tej masy do 492 t. Największe wzniesienie na tym odcinku ma 17,9 promille w dodatku znajduje się ono na ostrym łuku, co spowodowało podczas pierwszej próby z ciężkim składem poślizg kół parowozu 200 m przed szczytem wzniesienia. Lokomotywę obsługiwały drużyny MD Piła, pod nadzorem specjalistów z Politechniki i COBiRTK.

Wyniki prób, zakończonych 4 października 1984r., były dość pomyślne. Osiągnięto poważne oszczędności węgla – ok. 30% w stosunku dla normy zużycia paliwa dla tej trasy – i podwyższenie mocy parowozu. Należy jednak wziąć poprawkę na fakt, że normy są zazwyczaj nieco zawyżone, a dodatkowo jazdy odbywały się pod czujnym okiem specjalistów, wymuszających na drużynach specyficzny sposób palenia w palenisku. Jazdy próbne doprowadziły też do opracowania koniecznych udoskonaleń w konstrukcji przebudowanej „dwójki”. Wykazano także, że stosowanie parowozów o podwyższonej sprawności byłoby w pewnych warunkach bardziej opłacalne niż eksploatowanie niektórych serii lokomotyw spalinowych /np. SP32, SP42, SP45/. Wstępna analiza kosztów użytkowania parowozu wysokosprawnego udowodniła, że jest on w stosunku do trakcji spalinowej bardziej opłacalny już w momencie, gdyby cena egzemplarza w produkcji seryjnej wynosiła max. 55 mln zł /1984 rok/, zaś przewidywana cena takiej maszyny nie powinna była przekroczyć ok. 30 mln zł. Mimo pomyślnych wyników doświadczeń z projektu zrezygnowano!

NORBERT TKACZYK

Opracowanie na podstawie MŁODEGO TECHNIKA nr z początku lat’90

Historia kołem się toczy cz.VI: Parowozownia Fosowskie – dzieje nieznane

Po II wojnie światowej Polska odzyskała tzw. Ziemie Zachodnie. Nastąpiła wtedy potrzeba zmian miast, miasteczek i wsi z niemieckich na polskie. Wiele z nich tłumaczono po dwa, bądź więcej razy, gdyż uznawano je za błędne. Przykładami niech będą choćby: Legnica (pierwsza powojenna nazwa Lignica), Kłodzko (Kładzko) czy Kluczbork (Kluczborek). Wymieniłem tu większe miejscowości. A czy wiecie ile razy zmieniano nazwę małej osady z parowozownią, dużym węzłem kolejowym, dziś dzielnicy Kolonowskiego, Fosowskie?

Początki węzła kolejowego i parowozowni w Fosowskiem sięgają 1868 r., kiedy to wybudowano stację, parowozownię oraz warsztaty. W początkowej fazie parowozownia to budynek (szopa) typowy dla pruskiego stylu budownictwa. Zbudowana z cegły klinkierowej, z dwuspadowym dachem krytym papą dwustanowiskowa hala postojowa obsługiwana przez przełożenie zwrotnicy. Przed szopą znajdował się niewielki kanał oczystkowy oraz zasiek węglowy. Stojąca do dziś wieża ciśnień, która pobierała wodę z głębokości do 260 m, pochodzi z 1908 r.

W miarę rozrastania się węzła Fosowskie, ażeby sprostać wymogom ruchu, w 1921 r. rozbudowano parowozownię. Wybudowano wówczas dodatkowe dwa kanały rewizyjne. Powstały też: niewielkie zaplecze warsztatowe, administracyjne oraz obrotnica. Jednakże przez wiele lat wielką niedogodnością dla załogi był brak pomieszczeń socjalnych, w tym szatni. Dlatego też w 1961 r. nad pomieszczeniem warsztatowym dobudowano piętro, w którym to znalazły swoje miejsce świetlica, szatnia, umywalnia, ustępy oraz pomieszczenia biurowe. Obecnie hala parowozowni nie istnieje, a ocalała dobudówka z lat’60 została połączona z nową nastawnią centralną Fo. Dawną nastawnię dysponującą oraz nastawnie wykonawcze również rozebrano.

Historia nazw parowozowni, stacji kolejowej (osady Fosowskie):

Vossowska – do 1936 r.

Voßwalde – po 1934 r., czyli po dojściu A.Hitlera do władzy, Niemcy zmienili nazwy miejscowości na Dolnym Śląsku;

W latach 1945/46 PKP Parowozownia Wozowska;

W 1947 r. na krótko PKP Parowozownia Pomocnicza Wosowska – Oddział Mechaniczny Tarnowskie Góry;

Od 1948 r. PKP Parowozownia Główna III kl. Wosowska;

Od 1951 r. PKP Parowozownia Główna III kl. Fosowskie;

Od 19…. r. PKP Parowozownia Główna Fosowskie;

Od 1963 do zamknięcia w 1988 r. PKP Parowozownia II kl. Fosowskie.

Daty otwarcia poszczególnych odcinków:

12-02-1857 r. Tarnowskie Góry – Zawadzkie  35km

24-01-1858 r. Zawadzkie – Fosowskie – Opole  41km

15-11-1868 r. Fosowskie – Kluczbork  38km

10-10-1894 r. Fosowskie – Lubliniec  24km

15-11-1912 r. Fosowskie – Strzelce Opolskie  22km

03-12-1913 r. Fosowskie – Dobrodzień 11km

Daty elektryfikacji poszczególnych odcinków:

18-12-1976 r. Opole – Fosowskie – Lubliniec  55km

22-12-1980 r. Tarnowskie Góry – Zawadzkie  35km

21-05-1982 r. Fosowskie – Zawadzkie  10km

30-12-1983 r. Fosowskie – Kluczbork  37km

11-07-1984 r. Fosowskie – Strzelce Opolskie  22km

Od 1947 r. aż do 12-10-1975 r. MD Fosowskie podlegała administracyjnie pod DOKP Katowice – Oddział Mechaniczny (Trakcji) Tarnowskie Góry. Po tej dacie zmieniła przynależność do Dolnośląskiej DOKP.

Oficjalne zamknięcie parowozowni nastąpiło 31-12-1988 r. Z dniem 01-01-1989 r. jednostka w Fosowskiem zaczęła podlegać pod MD Kluczbork, gdzie przeksięgowano większość inwentarza. Dwie z maszyn przekazano do Opola. Nieoficjalnie jednak obsługa parowozów trwała w Fosowskiem jeszcze do wiosny, tj. do maja 1989 r. Po tym czasie, część parowozów które skreśliła lokomotywownia Kluczbork pozostała w Fosowskiem do momentu ich fizycznej likwidacji latem 1993 r. Z tej rzezi ocalał jedynie najlepiej zachowany Ty42 – 5 i z zamiarem odrestaurowania dołączył w styczniu 1994 r. do pozostałych kluczborskich wraków /Ty42 – 5,11,43,45,85,99 oraz TKt48 – 23/.

Warto zaznaczyć, że najdłużej pracujący w Fosowskiem parowóz Ty42-1 z Kluczborka trafił na początku lat 90-tych do tworzonego wówczas skansenu kolejowego w Jaworzynie Śląskiej. Natomiast z wiele lat później likwidowanej fizycznie kluczborskiej grupki maszyn parowych ocalały: Ty42 – 85 i TKt48 – 23. Obie znajdują się w TOZK Pyskowice i wg tabeli na stronie internetowej Towarzystwa oczekują renowacji.

Fosowskie będące niegdyś pomocniczą stacją rozrządową dla największej w Europie stacji towarowej Tarnowskie Góry w ciągu zaledwie kilku lat stało się kolejowym zaściankiem. A jeszcze w latach’80 stację Fosowskie uznano za obiekt do modernizacji i rozbudowy. Rozpoczętych prac jednak nigdy nie ukończono. Kapitalistyczny regres spowodował zamykanie kolejnych linii wychodzących z węzła. Dziś nie dojedziemy już koleją z Fosowskiego do Dobrodzienia, Kluczborka czy Strzelec Opolskich i dalej do Kędzierzyna-Koźla. W ostatnich latach zniknęło też wiele elementów kolejowej infrastruktury. Kiedy i która linia padnie jako następna ofiara transformacji ustrojowej?

Norbert  Tkaczyk

Unikatowe fotografie parowozu TKt48-179 przed szopą w Fosowskiem wykonane w II połowie lat’70, są autorstwa instruktora-maszynisty MD Fosowskie Wernera Mańczyka. Istniejące materiały z tego rejonu, niestety są bardzo skąpe. Spowodowane jest to bzdurnym zakazem fotografowania oraz tajemnicą wojskową. W okolicy bowiem znajdowało się kilka bocznic wojskowych.

Śląskie pociągi pancerne i tajemnica Huty Andrzej w Zawadzkiem

Już wkrótce wakacje. Warto wiec spędzić je ciekawie, a nie tylko z komórką w ręku. Jeżeli interesujecie się historią kolejnictwa i przemysłu polecam wybrać się do Zawadzkiego, pozwiedzać tereny przyhutnicze, popytać trochę miejscowych, sfotografować to co jeszcze pozostało z niegdyś sporego zakładu wyrobów stalowych. Zanim się tam wybierzecie, poczytajcie co nie co z bogatych dziejów huty. Gwarantuję, że nabierzecie chęci do zgłębienia tego tematu.

Od 1920 r. w hucie Zawadzkie rozpoczęto produkcję wyrobów ze stali martenowskiej pochodzącej z „Huty Pokój”. Z surowców i urządzeń technicznych huty w Zawadzkiem korzystało dowództwo III powstania śląskiego. Tam naprawiano tabor kolejowy i kołowy wojsk powstańczych. Na zlecenie grupy operacyjnej „Północ” w 1921 r. zmontowano trzy pociągi pancerne: „Tadek Ślązak”, „Zygmunt Powstaniec” i „Nowak”. Pracami technicznymi kierował majster tamtejszej huty, Teodor Wójcik, a nadzór wojskowy nad wyposażeniem i uzbrojeniem pociągów sprawowali wojskowi specjaliści budowy pociągów pancernych: por. Horst i por. Warzecha. Por. Józef Broj z Opola czuwał nad całością prac z ramienia komendy wojskowej. Pojazdy te opuściły warsztaty huty w 1921 r. i wspierały działania frontowe armii powstańczej. Pociągi pancerne zmontowane w Zawadzkiem składały się z sześciu wagonów i parowozu, w układzie: wagon otwarty z szynami, dźwigami i narzędziami pracy, uzbrojony w armatę; wagon kryty, blaszany uzbrojony w karabiny maszynowe; wagon kryty z żywnością i amunicją; parowóz; wagon amunicyjny; wagon uzbrojony w karabiny maszynowe; wagon pusty. Prace przy dostosowywaniu pierwszego pociągu do boju trwały nieprzerwanie przez 36 godzin. „Nowaka” skierowano do walki o Tarnowskie Góry, gdzie przyczynił się do opanowania miasta przez powstańców. Następnie użyto go w Zębowicach. Prowadzony był przez Piotra Dropałę z Żędowic, etatowego maszynistę z huty. Maszynistą pociągu „Zygmunt Powstaniec” był Aleksander Obcina z Borowian. Wysłano go również do walk na szlaku Fosowskie – Myślina Lubliniecka – Zębowice. Tam też zginął inny maszynista tego pociągu Bonifacy John z Fosowskiego. Nazwiska maszynisty trzeciego pociągu nie udało się ustalić.

TAJEMNICA HUTY W ZAWADZKIEM

Niemcy, aby sprawniej zarządzać gospodarką i utrudnić działanie potencjalnym przeciwnikom, nadawali zakładom produkującym na potrzeby wojenne specjalne kody. Z wykazu takich zakładów dowiadujemy się, że Oberschlesische Hüttenwerke „Andreashütte” również otrzymały swój kod „arb”. Takimi kodami sygnowano konkretne wyroby. Dziś lista kodów jest jednym z ciekawszych dokumentów przeszłości, bowiem ujawnia jak wiele zakładów było zaangażowanych w produkcję militarną, a także jaka była rola poszczególnych regionów czy krajów okupowanych. A ponieważ listy kodów nie udało się w pełni odszyfrować, powstaje pytanie, co jeszcze produkowano w Zawadzkiem? Może ktoś z Czytelników pomoże.

Norbert  Tkaczyk

Materiał opracowany na podstawie książki Jerzego Lubosa „Zawadzkie – miasto w rozwoju” (Śląsk, 1969).

Historia kołem się toczy cz.V: Ostatnie lata małopolskiej Parowozowni Sędziszów

Artykuł „Pod parą” ukazał się wiele lat temu. Jest to jeden z artykułów dzisiaj dokumentujący dziedzictwo inżynierii kolejowej. Szkoda, że to już przeszłość …

Żródło: Młody Technik nr 3/1987.

Wspomnienie nieistniejącej, jarocińskiej kolejki wąskotorowej

Fotoreportaż z jednej z ostatnich imprez specjalnych dla hobbystów kolejowych jaka odbyła się wiosną 1988 r. na Jarocińskiej (Witaszyckiej KD).

W 1987 r. opracowano program, który zakładał zawieszenie kursowania pociągów Jarocińskiej KD, a w konsekwencji jej fizyczną likwidację. Mimo protestów, w kwietniu 1991 r. Minister Transportu i Gospodarki Morskiej podpisał zarządzenie o zawieszeniu ruchu na kolejce z dn. 1 lipca 1991 r. W styczniu 1992 r. za spawą wizyty ekipy niemieckiego czasopisma „Eisenbahnkurier” Niemcy planowali odkupić w całości witaszycką kolejkę i wykorzystać ją dla celów turystycznych. Chcieli nawet podnieść most kolejowy nad drogą Jarocin – Pleszew o 70 cm, tak aby TIR-y mogły pod nim swobodnie przejeżdżać. Również samorządy lokalne próbowały przejąć linię i uruchomić przewozy, jednak ostatecznie zrezygnowały z tego pomysłu.
25 czerwca 1992 r. Dyrektor Generalny PKP zarządził likwidację Jarocińskiej Kolei Dojazdowej. Bajki Ignacego Krasickiego wiecznie żywe: „Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły, wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły”.
Norbert  Tkaczyk
Źródło: Młody Technik 1988 lub 1989. (niestety, nie oznaczyłem tego materiału stąd możliwa rozbieżność dat

 

)

Nasielska Kolej Dojazdowa w czerwcu 1979

Mały urywek z życia Nasielskiej Kolei Dojazdowej.

Warto zwrócić uwagę także na zabytkowe już dziś samochody: ciężarowy star jako omnibus, czy zaporożec.
Źródło: Jahrbuch Lokomotiven 2013 (Podszun).

Wspomnienie opalenickiej wąskotorówki

Poniższe 5 rzutów oka na ostatnie lata pracy Opalenickiej KD (Wielkopolskie) ukazuje nam pełny przegląd przemian taborowych.

W sierpniu 1984 pociągi prowadziły jeszcze polskie parowoziki serii Px48. Zaledwie 7 lat później, latem 1991, na terenie lokomotywowni obserwujemy już odstawione „peiksy”. Ruch osobowy przejęły rumuńskiej produkcji wagony spalinowe serii MBxd2. Dziś po kolejce pozostały jedynie wspomnienia. Dla zainteresowanych tematem polecam wspaniały, świeżo wrzucony do sieci, materiał video. Nasz kolejowy Kolega Andrzej Mastalerz przedstawia w filmie kolejne wizyty na kolejce, kiedy jeszcze tętniła życiem. Trwający 1 godz. i 15 min. materiał filmowy jest bezcennym dokumentem dla sympatyków kolei.

 

To, co możemy tam obejrzeć, w żaden sposób nie da się już powtórzyć. Dlatego po obejrzeniu video, warto pozostawić jakiś ślad w komentarzach czy po prostu podziękować, że Kolega Andrzej udostępnił tak piękny dokument.

Norbert  Tkaczyk

Pierwsza jazda SP32

Bardzo cenną grupę zdjęć dla sympatyków kolei stanowią ujęcia dokumentujące pierwsze bądź ostatnie jazdy danego pojazdu trakcyjnego.

233 SP42-121 + SP32-077 12.05.1988Nie jest łatwo „ustrzelić” taką okazję, gdyż są to nieczęste przypadki. Z tym większą przyjemnością przedstawiam dziś fotkę zrobioną jeszcze pod zakazem, z ukrycia, przedstawiająca pierwszą jazdę z pociągiem na polskich torach, rumuńskiej produkcji nowej lokomotywy SP32-077 wspomaganą przez polską SP42-121. Zdjęcie zostało wykonane 12 maja 1988 w Gorzowie Wlkp. przez tamtejszego Kolegę, wytrwałego fotografa kolei, Waldemara Michniuka.

Norbert  Tkaczyk

Bilet niewykorzystany z powodu… braku pociągu!

Pewnego letniego dnia, 36 lat temu, na stacjach Dyrekcji Lubelskiej podróżni czy to jadący w odwiedziny do rodziny, czy to powracający do swoich domów, czy też w innych sprawach, jak zwykle zakupili bilety i oczekiwali na pociągi.

Jednak tego dnia na pasażerów Polskich Kolei Państwowych oczekiwała niemiła niespodzianka. Wypatrywane w oddali pociągi nie przyjeżdżały. W okresie modernizmu socjalistycznego przecież sieć kolei w Polsce była gęsta, a pociągi na wielu liniach kursowały niemal tak często, jak miejskie tramwaje. Dlaczego więc tego dnia zabrakło połączeń? Otóż, dnia 17 lipca 1980 r. rozpoczęły się strajki sierpniowe (nazwane tak później) Solidarności. Wielki strajk stoczniowców, który przeszedł do historii Polski, wcale nie był pierwszym protestem tej fali. Wszystko zaczęło się w lubelskiej lokomotywowni oraz od stacji Lublin. Poniższy mały kartonik opatrzony kasjerskim (bądź zawiadowcy stacji) wpisem, po dzień dzisiejszy jest na to dowodem. Warto o tym wiedzieć i zapamiętać.

Norbert  Tkaczyk

Historia kołem się toczy cz.IV: Parowozy PKP Ok22 czyli zapomniana korona

Miss Polonia, Miss Polski, Miss Nastolatek, Miss Lata, Miss Kolonii… to tytuły, które bezbłędnie kojarzymy z urodą, z pięknymi kobietami, dziewczynami. W latach 2004-11 w pod poznańskim Wolsztynie organizowano nawet Miss Świata Parowozów, międzynarodowy konkurs dla urodziwych dziewcząt. Jednak tylko nieliczni wiedzą, że także… polskie parowozy miały swój konkurs piękności.

Wolsztyn 15 parada 2008-05-03 (102)
W 1929r. „Technika Parowozowa” ogłosiła ciekawy konkurs na najładniejszy parowóz PKP. Tytuł miss czy mistera zdobyła seria Ok22. Na drugim miejscu znalazły się lokomotywy Ty23, a ostatnie miejsce na podium należało do Os24. Oczywiście maszyniści nadsyłając do redakcji swój typ, musieli uzasadnić wybór. Jako zalety ulubienicy zgłaszali okazałość i prezencję. Bliżej określano te cechy następująco: „piękną budowę tworzy harmonijna całość: 3 koła wiązane, 2 koła wózkowe w zespole z delikatnym mechanizmem (ruchowym i rozrządu pary) – dają ładny wygląd”. Pozostałe walory, to: „kształtna dymnica, ładny wąski zbiornik i piasecznica, proporcjonalny, krótki komin, piękna ukośna budka, ładny lakier podnoszący piękno, udatne położenie kotła, efektowność biegu”.
Niestety w całych dziejach PKP konkurs na Miss Parowozowej Elegancji ogłoszono jedynie raz. Słusznie więc, można uważać wolsztyński parowóz Ok22-31 za prawowitego przedstawiciela kolejowej korony.
Norbert  Tkaczyk

Historia kołem się toczy cz.III: Parowóz Pt47 powraca w wielkim stylu

Z okazji powrotu do turystycznej służby parowozu pospiesznego serii Pt47-65 (Wolsztyn), warto przypomnieć sobie sylwetkę tych legendarnych pojazdów trakcyjnych.

Załączam archiwalny artykuł z MŁODEGO TECHNIKA nr 1/1987.

Norbert Tkaczyk