Wolsztyński parowóz Ok22-31 – opolski symbol dawnej kolei

Wielkimi krokami zbliżamy się do kolejnego wielkiego, międzynarodowego święta sympatyków pary w podpoznańskim Wolsztynie. Parada Parowozów odbędzie się tam już po raz 23.

Historia tych wspaniałych dni rozpoczęła się, a jakże, wraz ze zmianą ustrojową w Polsce, a wraz z nią nastającej odwilży w sprawie zakazu fotografowania strategicznego środka transportu, jakim niewątpliwie była i jest kolej. Nietrudno jednak wyobrazić sobie, jak bzdurny był to zakaz w dobie satelitów i elektroniki. „Dzięki” tej paranoi, dziś jesteśmy państwem europejskim o prawdopodobnie najmniejszej liczbie fotografii dokumentujących erę kolei parowej. Gdy więc tylko pojawiła się taka możliwość, głodni wrażeń sympatycy parowozów i całej kolei, rozjechali się po kraju szukając różnych sposobności uchwycenia tego, co nazajutrz miało już być jedynie historią.

Na szczęście PKP zauważały wtedy potrzebę organizowania takich imprez. Nie brakowało wtedy jeszcze środków finansowych na takowe przedsięwzięcia. Co rusz, tu i ówdzie odbywały się kolejne rocznice, jubileusze, przejazdy specjalne, parady. Pamiętam jeszcze dobrze jak wyśmienicie smakowały przejazdy specjalne (wcześniej zamówione w Warszawie) z okazji 150-lecia kolei na Ziemiach Polskich, które zafundowałem sobie w nagrodę za zdaną maturę. Wspominam niekiedy ten wbijający w dumę komunikat z zapowiedzi megafonowej: „…Pociąg jest niedostępny dla podróżnych…”.

W tym czasie zaczęto w końcu zauważać zabytki techniki, tak ważne dla przyszłych pokoleń i naszej tożsamości narodowej. Zachowano i odbudowano wiele egzemplarzy parowozów. Co roku przywracano do życia maszynę innej serii. Trochę wcześniej (w 1987) powróciła z zaświatów nasza opolsko-nyska Ok22-31. Maszyna ta począwszy od lat 50. dwukrotnie stacjonowała w lokomotywowni Nysa oraz Opole. Przy czym za drugim razem w Opolu spędziła aż 16 lat! Służyła tu do skreślenia z inwentarza w 1979 r.
Obecnie jest własnością Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, eksponatem użyczonym parowozowni Wolsztyn. Jeszcze niedawno ten piękny parowóz mogliśmy podziwiać w ruchu. Poniższa galeria pochodzi z 15 Parady Parowozów w Wolsztynie w 2008 r. i ukazuje pełne bogactwo stalowych skarbów, jakie wtedy jeszcze mogliśmy podziwiać. To jedna z ostatnich tak wspaniałych wolsztyńskich imprez przed ostatnią zapaścią. Po roku 2000 parada nabierała rozpędu. Stała się międzynarodową imprezą nie tylko z racji widzów, ale także biorących w niej udział pojazdów trakcyjnych. Liczba prezentujących się czynnych eksponatów sięgała ok. 20 sztuk. Ostatni rok przyniósł regres zawodzący nawet najwytrwalszych hobbystów. Przed oczyma tłumnie zgromadzonej publiczności wstydliwie przemknęły 3 (słownie TRZY) parowozy.
Już za tydzień, 30 kwietnia ma być o niebo lepiej. Zapowiedzi sugerują aż 12 maszyn pod parą. Do służby na torach powraca również odbudowany ogromnym nakładem pieniędzy i sił polski parowóz pospieszny Pt47-65. Co pokaże praktyka ujrzymy już wkrótce, a w podnieceniu oczekiwania zapraszam do przeniesienia się w czasie o kilka lat wstecz. Miłych wrażeń.
NORBERT  TKACZYK

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Pożegnanie szynobusów SA101

16 marca, kilka chwil przed wjazdem pociągu REGIO ,,Tur” z Chojnic do Gdyni Głównej na stację kolejową w Starogardzie Gdańskim, wjechał szynobus SA101-001, połączony z wagonem sterowniczym SA121 o tym samym numerze inwentarzowym.

Minął na biegu perony, zatrzymując się za zwrotnicami w pobliżu nastawni dysponującej.  Po chwili potrzebnej maszyniście na zmianę kabiny, podstawił się przy peronie pierwszym dumnie zapowiadany przez dyżurnego jako ,,pociąg okazjonalny Łoś do Jabłowa”. I tak rozpoczęła się organizowana przez Stowarzyszenie Miłośników Kolei w Chojnicach impreza pt. ,,Pożegnanie szynobusów SA101”.

Najbliższe pięć godzin uczestnicy imprezy spędzili we wnętrzu jednego z pierwszych w Polsce szynobusów z prawdziwego zdarzenia. Wagon motorowy serii SA101 jest jednym z namacalnych efektów ambitnego planu budowy 220  szynobusów zatwierdzonego w połowie 1989 roku. Plan planem, ostatecznie wykonano 3 zestawy dwuczłonowe SA101+SA121 oraz trzy trójczłony złożone z wagonów silnikowych – skrajnych serii SA102 oraz środkowego, niekiedy wyczepianego, wagonu doczepnego serii SA111. Szynobusy oprócz SA102-001, który do 2009 roku stacjonował na Dolnym Śląsku (z chwilową delegacją do Małopolski) są od zawsze związane z pomorskim zakładem taboru – dziś wszystkie przypisane są do Pomorskiego Oddziału Przewozów Regionalnych. Pojazdy produkowały nieistniejące już ZNTK Poznań, były pierwszymi lekkimi pojazdami pasażerskimi w Polsce z prawdziwego zdarzenia. Ich poprzednikiem jest SN81, budowany na bazie dwóch drezyn inspekcyjnych MS-29, zaś następcą są pierwsze konstrukcje produkowane przez bydgoską Pesę.

Tyle teorii, czas ruszać. Wyjeżdżając ze Starogardu Gdańskiego odbijamy od Ostbahnu i wjeżdżamy na zachowany fragment linii 243 Starogard Gdański-Skórcz. Nasz pociąg dojedzie tylko do Jabłowa, dalej nie ma już torów. Po drodze wykonujemy kilka fotostopów – pociąg zatrzymuje się, pasażerowie z aparatami i kamerami wysiadają i uwieczniają niecodzienną sytuację na linii na której można spotkać tylko składy towarowe (jeżdżą do elektrociepłowni w Starogardzie oraz elewatora w Jabłowie – dzięki tym odbiorcom linia nie została zlikwidowana). Po dojechaniu do Jabłowa pociąg zmienia kierunek jazdy, wykonujemy pamiątkowe zdjęcia z elewatorem. Później wracamy bez zbędnych postoi do Starogardu. Tam znów zmiana kierunku jazdy i wracamy na Ostbahn. W Zajączkowie Tczewskim dzięki porozumieniu organizatorów z PKP Cargo wjeżdżamy na teren zakładu taboru. Uczestnicy zostają oprowadzeni po terenie i zaznajomieni ze znajdującymi się tam ciekawostkami – m.in. stanowisko do diagnostyki lokomotyw Tensan oraz jedyny w Polsce parowóz serii Ty2 produkcji zakładów Skoda. W Tczewie impreza zostaje zakończona, a uczestnicy rozchodzą się do swoich powrotnych pociągów. SA101-001 wraca do Chojnic jako pociąg służbowy.

Pozdrawiam wszystkich czytelników !

Maciek Sornat

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Powróćmy jak za dawnych lat… czyli sen o parowozie

Oto, co można było zaobserwować na jednej z weekendowych imprez cyklicznych w Kuniowie k/Kluczborka.

Pociąg turystyczny do Lasowic Małych Oleskich i z powrotem prowadziła lokomotywa parowa serii TKt48-18 z Jaworzyny Śląskiej. Od tyłu skład wspomagała „spalinówka” SM42. Frekwencja jak widać w galerii, dopisała na tyle, że na swoją przejażdżkę trzeba było jakiś czas odczekać.

Norbert Tkaczyk

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Opolski Ekspres Dęty 2016 wyruszy 7 maja o 10:20…

Opolski Ekspres Dęty odjedzie w swoją dziewiątą trasę o godz. 10.20 ze stacji Opole Główne. Zbliża się VII edycja „Kolej na orkiestrę czyli Opolski Ekspres Dęty”.

opolski_ekspres_dety_2016_plakat-page-001Dwie pierwsze edycje realizowane były w formie dwóch odrębnych tras. Wyjazd poprzedzi I muzyczna prezentacja. Wyruszamy na południowo-zachodnią stronę naszego województwa do stacji Głuchołazy Miasto, jedną z bardziej malowniczych krajobrazowo i turystycznie tras kolejowych. Po drodze zatrzymamy się w Nysie na 20 minut na II prezentację muzyczną (postój od 11:50 do 12:10). W Głuchołazach Miasto organizatorzy zaplanowali postój od 12:45 do 15:10. Wypełni je III muzyczna prezentacja oraz… (nie uprzedzajmy faktów, w końcu odrobina tajemniczości należy się uczestnikom…). Powrót do stacji Opole Główne i zakończenie imprezy nastąpi o 17:07.

Wzorem lat poprzednich Opolski Ekspres Dęty będzie skomunikowany z innymi połączeniami pasażerskimi (tam i powrót).

Szczegółowy rozkład ekspresu [kliknij tutaj]
Bilety – dystrybucja Przewozy Regionalne [kliknij tutaj]
Strona imprezy [kliknij tutaj]

Opolskie podróże lokalne: „piętrusy” Bipa – cz.I Rekonesans

Któż z nas choć raz nie jechał, bądź wielokrotnie widział, piętrowe wagony osobowe Bhp (dawniej Bipa)? Z pewnością jeszcze dobrze pamiętacie klimat jazdy tymi wagonami.

Pomimo, że na górnym pokładzie panował odwieczny problem spowodowany przez miejscowe chuligaństwo, czyli przeważnie brakowało korbek do otwierania/zamykania okien, to i tak każdy zawsze chciał siedzieć na górze. Kiedy z dolnego pokładu można było jedynie obserwować na peronie piękne nogi Polek, to z piętra widać już było „cały świat”. Przynajmniej takie mieliśmy odczucie. Czuliśmy się jakoś wyróżnieni przed pasażerami z dołu. Byliśmy szczerze zawiedzeni, kiedy nie udało się „zdobyć” miejsca wśród wybranych. „Piętrusy” Bipa przeznaczone były do obsługi linii o dość dużym natężeniu ruchu osobowego (np. Górnośląski Okręg Przemysłowy), stąd też często były pełne po brzegi, było w nich gwarno, a to z kolei zbliżało ludzi, nawiązywało się nowe znajomości. Nie rządziła nami jeszcze elektronika i nikt nie miał nosa wlepionego jedynie w swój najnowszy model smartfona. Byliśmy naturalni i jeździliśmy prawdziwymi pociągami.

Omawiane wagony były produkowane jeszcze w dawnej NRD w zakładach VEB Waggonbau Görlitz w latach 1959-1977. Do Polski sprowadzono ok. 2000 szt. pojedynczych członów, które łączono zazwyczaj w zestawy czterowagonowe, rzadziej trzywagonowe. W końcowych latach eksploatacji zrezygnowano prawie całkowicie z członów środkowych, pozostawiając jedynie wagony zewnętrzne łącząc je w pary. Nie każdy wie, że konstrukcja tychże wagonów oparta była na rozwiązaniach przedwojennych, a mimo to były one dość nowoczesne i atrakcyjne szczególnie dla dzieci oraz młodzieży. Bipy posiadały ogrzewanie elektryczne i parowe, dlatego nie z każdą serią lokomotywy mogły być łączone w pociąg. Jedynie w pełni lata było to obojętne. Pamiętam, że w zimie pasażerowie z górnego pokładu częstokroć mogli siedzieć w krótkim rękawie, co nierzadko też kończyło się późniejszymi przeziębieniami.

Wspominam te wagony, wycofane już z eksploatacji, z wielkim, kolejowym sentymentem. Dla tych, którzy mieli okazję podróżować enerdowskimi „piętrusami” i dla młodszych sympatyków kolei dedykuję poniższą galerię.

NORBERT  TKACZYK

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

EN57 – najdłużej produkowany na świecie pojazd szynowy

W latach 1962-1994 wrocławski PAFAWAG zbudował ponad 1400 elektrycznych zespołów trakcyjnych serii EN57. Jest to najdłużej na świecie produkowany model jednej serii pojazdu szynowego.

Mamy je w pamięci jako pociągi żółto-niebieskie, tzw. „żółtki”. Tak były malowane przez pierwszych kilkadziesiąt lat od zatwierdzenia prototypu do produkcji seryjnej. Począwszy od lat’90 EZT zmieniały swoje „umaszczenie” jak kameleony. Przechodziły i wciąż przechodzą kolejne modernizacje. Wiele z nich ma dziś zupełnie inny wygląd ścian czołowych, nowe pudła wagonów, wygodne i przestronne wnętrza. To wszystko robi się pod zadowolenie pasażera raczej z pozytywnym skutkiem.

Obecnie na całej sieci PKP nie spotkamy już zespołów EN57 w oryginalnym malowaniu. Wspomnijmy więc w jakich barwach spotykaliśmy podmiejskie jednostki elektryczne na stacji Opole Główne w ubiegłym dziesięcioleciu.

Norbert Tkaczyk

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Kolej Podsudecka – najszybszy łącznik Śląska Opolskiego z Ziemią Kłodzką

Po kilku latach bezruchu rozpoczęto rozmowy nad przywróceniem lokalnego ruchu na Kolei Podsudeckiej.

Nysa i Kłodzko mają znów szansę na najkrótsze połączenie osobowe i dalekobieżne. Linie z Opola do Nysy przez Szydłów oraz Kłodzka do Kudowy Zdrój przez Polanicę Zdrój wciąż istnieją i są czynne. Brakuje tylko podsudeckiego połączenia pomiędzy obiema landami. Zanim zawieszono omawiany łącznik, przez krótki czas ruch pasażerski w Szydłowie oraz Polanicy obsługiwały spalinowe pojazdy trakcyjne produkcji rumuńskiej serii SP32.

Zapraszam na podróż w czasie.

Norbert Tkaczyk

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.