Orient Express w Polsce!

Właśnie minęło 28 lat od czasu, kiedy to pociąg-legenda Orient Ekspres odwiedził Polskę. Niektórym może dziś jest trudno w to uwierzyć, bo przecież w 1988 r. istniał jeszcze cały obóz krajów demokracji ludowej. A jednak…

Skąd pociąg-legenda wziął się Polsce?

Począwszy od swojego pierwszego kursu 4 listopada 1883 r. Orient Ekspres był pociągiem międzynarodowym. Po 94 latach został zawieszony. Jednak z początkiem lat’80 ubiegłego stulecia na pewien czas powrócił na szlak jako pociąg turystyczny. Celem jednej z jego podróży było bicie rekordu długości trasy. Pociąg z 63 pasażerami wyruszył w kilkutygodniową drogę z Paryża do Hongkongu. 9 września 1988 r. zawitał do Polski. Trasa Orient Ekspresu wiodła przez Rzepin, Poznań, Kutno, Łowicz, Sochaczew i Warszawę, gdzie pociąg przybył w południe. Przez drugą część dnia goście zwiedzali stolicę i korzystali z wydarzeń kulturalnych oraz zostali podjęci na przyjęciu. Drugiego dnia o świcie skład wyruszył w stronę granicy z ZSRR zatrzymując się w Siedlcach, Terespolu i Brześciu. Pociąg nr 71810/71809 obsługiwany był kolejno przez następujące pojazdy trakcyjne: SP45-039, EU07-413, Pt47-112, Ty51-92, Pt47-13, Ty51-208 oraz EU07-411. Od Kutna do Terespola luksus na kołach prowadziły parowozy.
Jeżeli chcecie wiedzieć jak z biegiem lat zmieniała się trasa tego pociągu i skład wagonów zapraszam Państwa do lektury archiwalnej relacji z tego wielkiego wydarzenia. Poniżej artykuł z Młodego Technika nr 2/1989.

Norbert Tkaczyk
Hannover (D)

Przedwczesna emerytura ciężkich parowozów towarowych Ty51

Polskie parowozy towarowe Ty51 były swego czasu, czyli w latach’50, najcięższą i najsilniejszą serią tego typu maszyn w Europie.

Lokomotywy te miały bardzo dobre parametry techniczne i były nowoczesne. Zbudowane były ze znormalizowanych części, a do zaopatrywania paleniska w węgiel posiadały wbudowany stoker. Oszczędzały więc siły ludzkie, same prezentując ponadczasowe umiejętności. Parowozy serii Ty51 świetnie sprawdzały się w ciężkim ruchu towarowym. Pracowały przy transporcie węgla, cementu, piasku. Można je było spotkać w kopalniach węgla czy piasku, w nadmorskich portach, na magistrali węglowej, na linii nadodrzańskiej (Kostrzyn, Rzepin), w połud. – wsch. Polsce, a także na linii Opole – Kielce. Wykonywały ogrom pracy przewozowej do końca lat’70. Do dziś trudno odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego, ta najmłodsza seria polskich lokomotyw parowych została tak szybko wycofana z eksploatacji?
Prawie całą serię Ty51 skreślono z inwentarza już w połowie lat’80. Do końca dekady na sieci PKP pozostały nieliczne, czynne egzemplarze. Z przedwczesną kasacją tych pojazdów nie korespondują parowozy pracujące w przemyśle. Mam tu na myśli głównie „teigreki” pracujące jeszcze przez kilkanaście lat w Kopalni Piasku w Kotlarni. Żywotność tychże maszyn silnie kontrastuje z trudno wytłumaczalnym, masowym pozbyciem się lokomotyw przez PKP. Tylko częściowo tłumaczy to elektryfikacja kolejnych szlaków PKP, jak i zakup kilkuset spalinowych „gagarinów” ST44. Uważam, że należy potraktować to w temacie kolosalnego marnotrawstwa środków trakcyjnych przez ówczesny zarząd polskich kolei. Parowozy Ty51 były przecież dwucylindrowe i nie sprawiały aż takich problemów eksploatacyjno-serwisowych, jak trzycylindrowa seria Ty4. Pewne wady konstrukcyjne należało wyeliminować przy kolejnych naprawach głównych.
Poniżej smutna galeria kolegi Waldemara Michniuka z Gorzowa Wlkp. przedstawiająca odstawione, czekające na dopełnienie swego losu potężne „teigreki”. W latach 1986/87 stały one w Górkach Noteckich (wcześniej w pobliskim Santoku). Ostatnia fotografia przedstawia napotkaną 17 września 1989r. jeszcze „żywą” maszynę Ty51-153 z pociągiem towarowym.
Do dziś dla celów muzealnych pozostawiono ledwie kilka egzemplarzy. Niestety, żadnego z nich nie możemy podziwiać w stanie czynnym.
Niezaprzeczalnie była to najbardziej efektowna w pracy seria parowozów na PKP.
Norbert  Tkaczyk
Hannover (D)
PS. Wszystkie zdjęcia w galerii wykonane zostały z ukrycia pod obowiązującym zakazem fotografowania. Posiadają dużą wartość historyczną, natomiast absolutnie nie podlegają ocenie technicznej.