Poproszę bilety do kontroli!

„Kontrola biletowa służy kontroli pracy punktów sprzedaży biletów, lecz w pierwszym rzędzie wykrywaniu nadużyć ze strony pasażerów oraz przeciwdziałaniu tym nadużyciom” – podaje encyklopedia kolejnictwa Roell’s: „Enzyklopaedie des Eisenbahnwesens” Berlin – Wiedeń 1912-23.

Kasy biletowe na DW PKP Kłodzko Główne, fot. Norbert Tkaczyk

Jednym ze sposobów było dokładne zamknięcie peronów dworcowych i stacyjnych (stosowane zwłaszcza w Niemczech). Wstęp na nie odbywał się wyłącznie przez przejścia, w których dyżurował konduktor peronowy (kontroler, bileter). Stanowiło to pierwszy etap kontroli. Podróżny pokonując przejścia z zaporą, oddawał bilet. Kontroler specjalnymi szczypcami z datownikiem, dziurkował go. Jeśli stacja miała większą ilość bramek, odbijano też numer biletera. Konsekwentne kasowanie (dziurkowanie z datownikiem) biletów przy wejściu na peron, uniemożliwiało lub znacznie utrudniało ich ponowne wykorzystanie. Kasowanie było nadzorowane przez odpowiednich urzędników stacyjnych, a później rewizorów w pociągu.

Następnym etapem było wstępne sprawdzenie biletów w pociągu. W Belgii odbywało się ono już przy wsiadaniu do wagonów, a w innych zarządach kolejowych podczas jazdy. Chodziło o wstępne wykluczenie pomyłek w wyborze przez podróżnego właściwego składu lub wagonu. Ważne by do czasu przyjścia rewizora wszystko było w porządku. Kontrola biletów w pociągu przeprowadzana przez doświadczonych rewizorów w obecności konduktora stanowiła trzeci etap.

Rewizorzy, podlegający bezpośrednio dyrekcjom kolei lub dyrekcjom okręgów kolei państwowych mieli wykrywać nadużycia tak ze strony pasażerów, jak i niższego personelu oraz szkolić i ćwiczyć w służbie kasjerów, bileterów i konduktorów. Rewizorzy kolei państwowych pracowali w turnusach. Grafiki ich służby były wyznaczane przez macierzyste dyrekcje i utrzymywane w tajemnicy. Na stacji docelowej pasażerowie przechodzili przez zapory.

Bileterzy odbierali bilety, które straciły ważność, zostawiając te, służące do dalszej jazdy. Na kolejach austriackich oraz rosyjskich na stacjach i przystankach, które nie miały licznego personelu bilety odbierali ich pracownicy. Bilety do przystanków wyposażonych tylko w kasę odbierano w pociągu już przed odjazdem do celu podróży. W niektórych zarządach europejskich odbieranie biletów przed odjazdem do stacji przeznaczenia i przekazywanie ich na stacji docelowej organom kontrolnym było regułą.

Na niektórych kolejach po przyjeździe pociągu pracownicy stacji odbierali bilety, a wyjście z dworca otwierano dopiero po zakończeniu przez nich czynności sprawdzających. Odebrane bilety były wrzucane do specjalnych skrzynek lub pojemników, na kolejach austriackich dodatkowo stemplowane. W dyrekcjach kolei lub siedzibach okręgów kolei państwowych sortowano je, badano wyrywkowo w celu sprawdzenia pracy bileterów, konduktorów i kasjerów. Z makulatury produkowano nowe bilety. W ten sposób zamykał się ekologiczny obieg tekturowych kartoników, wynalezionych przez Edmondsona.

opracowanie: Norbert Tkaczyk
źródło: J. Wasilewski „Era biletera” w „Nowe Sygnały - Tygodnik Kolejarza” nr 5/1995

ABC kolejnictwa w pigułce po raz czwarty

Zapraszamy do lektury czwartego artykułu poświęconego pracy maszynisty i drużyny parowozowej (część II).

Artykuł można przeczytać na stronie ROBO Modele, z którą to firmą od paru miesięcy współpracuje Norbert Tkaczyk pisząc artykuły.

Ten i pozostałe można znaleźć w dziale ‚stare tory’.

ABC kolejnictwa (IV) [tutaj]

 

opracowanie: Przemysław Ślusarczyk

Aplikacja mobilna „Semafor” – dla dużych i małych nie tylko na wakacje

W połowie 2015 roku miałem możliwość po raz pierwszy skorzystać z mobilnej aplikacji „Semafor” w wersji 1.0, działającej w systemie Android. Bardzo szybko zdobyła moje uznanie prostotą, przejrzystością formy i grafiki. Co ważne – od samego początku ta aplikacja była wolna od reklam, które często potrafią być zmorą nawet bardzo ciekawych darmowych ale także komercyjnych aplikacji.

Aplikacja mobilna SEMAFOR – jedna z plansz. Źródło – Google Play

Pierwsza odsłona była podzielona na 6 działów: semafory półsamoczynne, powtarzające, ostrzegawcze, tarcze ostrzegawcze przejazdowe, tarcze manewrowe i rozrządowe oraz wskaźniki. Część działów nie była kompletna a autorzy informowali, że będą one uzupełniane.

Miłą niespodzianką okazała się sierpniowa aktualizacja mojego telefonu, kiedy oglądając zawartość programów w radością stwierdziłem, że jest nowa wersja. Kliknąłem na nową ikonę …

Tegoroczna odsłona zyskała nową szatę, reorganizację działów oraz dokończenie tego wszystkiego, czego nie udało się zrealizować na samym początku. Aplikacja jest nadal wolna od reklam a aktualizacja z 13 sierpnia dostarcza kolejnych zmian – choćby silnika aplikacji, aktualizacji sygnałów itp. Pomimo, że jest niekomercyjnym projektem jest starannie opracowana. Działa płynnie, ma dobrą grafikę ale przede wszystkim dostarcza dużej ilości informacji o pracy na kolei, sygnałach, sygnalizacji i wielu innych elementach, które „zwykły zjadacz chleba” często pomija lub nie zauważa albo nie zdaje sobie sprawy, jakim złożonym tworem jest kolej.

Duże słowa uznania i brawa należą się panom: Piotrowi Gossowi (autorowi aplikacji), Mateuszowi Kozłowskiemu (grafika) i Szymonowi Prusakowi (programowanie). W aplikacji znajdują się także odnośniki do innych projektów oraz baz, m.in. do Stowarzyszenia Kolei Wirtualnych, pod którego auspicjami obecnie jest realizowany projekt.

Zatem – bilet do torby, smartfon w dłoń – osobowy goń, goń, goń !

Aplikacja do pobrania w Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.goss.sem

 

Przemysław Ślusarczyk