Gorączka przygotowań w Jaworzynie Śląskiej, czyli warto być 5 minut przed resztą świata

Zanim kilkanaście tysięcy gości i widzów obejrzy wolsztyńską Paradę Parowozów pojazdy uczestniczące muszą przejść wiele przygotowań i dojechać z miejsc często oddalonych o kilkaset kilometrów.

Nie inaczej było 2 maja br. w Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej. Tego dnia parowóz TKt48-18 obsługiwał pociągi turystyczne na terenie tamtejszej parowozowni. Około południa co 30 minut kursowała „tekatka” z wagonem z którego skorzystało wiele zafascynowanych rodzin z dziećmi. Słoneczna pogoda i parowóz pod parą sprawiały, że gościom muzeum dopisywały humory. Szczególnie radośni byli najmłodsi.

Popołudniu parowóz zaczęto przygotowywać już do transportu na Paradę Parowozów w Wolsztynie. Wymagało to wykonania wielu czynności przez drużynę trakcyjną.

Relacja z tego dnia w galerii. Serdecznie zapraszam Państwa do obejrzenia.

tekst i zdjęcia: Norbert Tkaczyk, Opole | wszelkie prawa zastrzeżone

Świeżość poranka w Parowozowni w Wolsztynie

Nadzwyczaj żwawy okazał się dzisiejszy sobotni poranek 13 października 2018 roku w Parowozowni Wolsztyn. Jeszcze przed świtem po terenie stacji krzątały się dwa parowozy serii Ol49.

Naszym zdaniem, widok był wyśmienity, a gratka dla fotoamatorów których było kilku, nieczęsta. Oceńcie Państwo sami. Serdecznie zapraszamy do przeglądu galerii wykonanej dzięki wolsztyńskim kamerom miejskim.

Norbert Tkaczyk, Hannover BRD

Przygotowanie parowozu do pracy

Zanim parowóz wyjedzie w trasę, nawet najkrótszą trzeba go przygotować do drogi. Mało kto zastanawia się ile czasu potrzeba, aby takiego stalowego giganta sprawdzić i przede wszystkim rozpalić w kotle.

Zapraszamy do obejrzenia dwóch filmów ilustrujących przygotowania parowozu na trasę. Pierwszy materiał to „Rozpalenie parowozu TKp 4422” reklamujący Skansen kolejowy w Pyskowicach a drugi to materiał z KolejWizji z 15.09.2014 roku „Rozpalanie parowozów w Berlinie-Schöneweide”.

 

 

 

redakcja Przemysław Ślusarczyk

Ogniem i parą – ostatni trakt śląskich parowozowni Racibórz i Kłodzko

Parowozownia Racibórz i Kłodzko oraz ich ostatnie żelazne smoki.

MD Kłodzko prawie do końca lat’80 obsługiwała ruch na Magistrali Podsudeckiej pospiesznymi maszynami Pt47 oraz lokalny w rejonie Kłodzka „maleńkimi” TKt48.
Źródło: MŁODY TECHNIK nr 6/1987

 

Przegląd prasy ze strychu (cz.5) 150-lecie kolei w Opolu

29 maja 1993 roku minęło 150 lat od uruchomienia pierwszej linii kolejowej w Opolu.

Co prawda, początkowo pociągi docierały jedynie do dzisiejszej stacji Opole Zachodnie. Wkrótce gotowa była także przeprawa mostowa przez Odrę.
Z okazji tak wielkiego jubileuszu PKP zorganizowały przejazd pociągiem specjalnym z parowozem serii Ty2 (z Jaworzyny Śl.) na trasie Wrocław – Brzeg – Opole – Strzelce Opolskie i z powrotem. Przedstawiam zachowany rozkład jazdy tego składu oraz relację, którą zamieściła Trybuna Opolska.
Norbert  Tkaczyk

Śląskie pociągi pancerne i tajemnica Huty Andrzej w Zawadzkiem

Już wkrótce wakacje. Warto wiec spędzić je ciekawie, a nie tylko z komórką w ręku. Jeżeli interesujecie się historią kolejnictwa i przemysłu polecam wybrać się do Zawadzkiego, pozwiedzać tereny przyhutnicze, popytać trochę miejscowych, sfotografować to co jeszcze pozostało z niegdyś sporego zakładu wyrobów stalowych. Zanim się tam wybierzecie, poczytajcie co nie co z bogatych dziejów huty. Gwarantuję, że nabierzecie chęci do zgłębienia tego tematu.

Od 1920 r. w hucie Zawadzkie rozpoczęto produkcję wyrobów ze stali martenowskiej pochodzącej z „Huty Pokój”. Z surowców i urządzeń technicznych huty w Zawadzkiem korzystało dowództwo III powstania śląskiego. Tam naprawiano tabor kolejowy i kołowy wojsk powstańczych. Na zlecenie grupy operacyjnej „Północ” w 1921 r. zmontowano trzy pociągi pancerne: „Tadek Ślązak”, „Zygmunt Powstaniec” i „Nowak”. Pracami technicznymi kierował majster tamtejszej huty, Teodor Wójcik, a nadzór wojskowy nad wyposażeniem i uzbrojeniem pociągów sprawowali wojskowi specjaliści budowy pociągów pancernych: por. Horst i por. Warzecha. Por. Józef Broj z Opola czuwał nad całością prac z ramienia komendy wojskowej. Pojazdy te opuściły warsztaty huty w 1921 r. i wspierały działania frontowe armii powstańczej. Pociągi pancerne zmontowane w Zawadzkiem składały się z sześciu wagonów i parowozu, w układzie: wagon otwarty z szynami, dźwigami i narzędziami pracy, uzbrojony w armatę; wagon kryty, blaszany uzbrojony w karabiny maszynowe; wagon kryty z żywnością i amunicją; parowóz; wagon amunicyjny; wagon uzbrojony w karabiny maszynowe; wagon pusty. Prace przy dostosowywaniu pierwszego pociągu do boju trwały nieprzerwanie przez 36 godzin. „Nowaka” skierowano do walki o Tarnowskie Góry, gdzie przyczynił się do opanowania miasta przez powstańców. Następnie użyto go w Zębowicach. Prowadzony był przez Piotra Dropałę z Żędowic, etatowego maszynistę z huty. Maszynistą pociągu „Zygmunt Powstaniec” był Aleksander Obcina z Borowian. Wysłano go również do walk na szlaku Fosowskie – Myślina Lubliniecka – Zębowice. Tam też zginął inny maszynista tego pociągu Bonifacy John z Fosowskiego. Nazwiska maszynisty trzeciego pociągu nie udało się ustalić.

TAJEMNICA HUTY W ZAWADZKIEM

Niemcy, aby sprawniej zarządzać gospodarką i utrudnić działanie potencjalnym przeciwnikom, nadawali zakładom produkującym na potrzeby wojenne specjalne kody. Z wykazu takich zakładów dowiadujemy się, że Oberschlesische Hüttenwerke „Andreashütte” również otrzymały swój kod „arb”. Takimi kodami sygnowano konkretne wyroby. Dziś lista kodów jest jednym z ciekawszych dokumentów przeszłości, bowiem ujawnia jak wiele zakładów było zaangażowanych w produkcję militarną, a także jaka była rola poszczególnych regionów czy krajów okupowanych. A ponieważ listy kodów nie udało się w pełni odszyfrować, powstaje pytanie, co jeszcze produkowano w Zawadzkiem? Może ktoś z Czytelników pomoże.

Norbert  Tkaczyk

Materiał opracowany na podstawie książki Jerzego Lubosa „Zawadzkie – miasto w rozwoju” (Śląsk, 1969).

Wolsztyński parowóz Ok22-31 – opolski symbol dawnej kolei

Wielkimi krokami zbliżamy się do kolejnego wielkiego, międzynarodowego święta sympatyków pary w podpoznańskim Wolsztynie. Parada Parowozów odbędzie się tam już po raz 23.

Historia tych wspaniałych dni rozpoczęła się, a jakże, wraz ze zmianą ustrojową w Polsce, a wraz z nią nastającej odwilży w sprawie zakazu fotografowania strategicznego środka transportu, jakim niewątpliwie była i jest kolej. Nietrudno jednak wyobrazić sobie, jak bzdurny był to zakaz w dobie satelitów i elektroniki. „Dzięki” tej paranoi, dziś jesteśmy państwem europejskim o prawdopodobnie najmniejszej liczbie fotografii dokumentujących erę kolei parowej. Gdy więc tylko pojawiła się taka możliwość, głodni wrażeń sympatycy parowozów i całej kolei, rozjechali się po kraju szukając różnych sposobności uchwycenia tego, co nazajutrz miało już być jedynie historią.

Na szczęście PKP zauważały wtedy potrzebę organizowania takich imprez. Nie brakowało wtedy jeszcze środków finansowych na takowe przedsięwzięcia. Co rusz, tu i ówdzie odbywały się kolejne rocznice, jubileusze, przejazdy specjalne, parady. Pamiętam jeszcze dobrze jak wyśmienicie smakowały przejazdy specjalne (wcześniej zamówione w Warszawie) z okazji 150-lecia kolei na Ziemiach Polskich, które zafundowałem sobie w nagrodę za zdaną maturę. Wspominam niekiedy ten wbijający w dumę komunikat z zapowiedzi megafonowej: „…Pociąg jest niedostępny dla podróżnych…”.

W tym czasie zaczęto w końcu zauważać zabytki techniki, tak ważne dla przyszłych pokoleń i naszej tożsamości narodowej. Zachowano i odbudowano wiele egzemplarzy parowozów. Co roku przywracano do życia maszynę innej serii. Trochę wcześniej (w 1987) powróciła z zaświatów nasza opolsko-nyska Ok22-31. Maszyna ta począwszy od lat 50. dwukrotnie stacjonowała w lokomotywowni Nysa oraz Opole. Przy czym za drugim razem w Opolu spędziła aż 16 lat! Służyła tu do skreślenia z inwentarza w 1979 r.
Obecnie jest własnością Muzeum Kolejnictwa w Warszawie, eksponatem użyczonym parowozowni Wolsztyn. Jeszcze niedawno ten piękny parowóz mogliśmy podziwiać w ruchu. Poniższa galeria pochodzi z 15 Parady Parowozów w Wolsztynie w 2008 r. i ukazuje pełne bogactwo stalowych skarbów, jakie wtedy jeszcze mogliśmy podziwiać. To jedna z ostatnich tak wspaniałych wolsztyńskich imprez przed ostatnią zapaścią. Po roku 2000 parada nabierała rozpędu. Stała się międzynarodową imprezą nie tylko z racji widzów, ale także biorących w niej udział pojazdów trakcyjnych. Liczba prezentujących się czynnych eksponatów sięgała ok. 20 sztuk. Ostatni rok przyniósł regres zawodzący nawet najwytrwalszych hobbystów. Przed oczyma tłumnie zgromadzonej publiczności wstydliwie przemknęły 3 (słownie TRZY) parowozy.
Już za tydzień, 30 kwietnia ma być o niebo lepiej. Zapowiedzi sugerują aż 12 maszyn pod parą. Do służby na torach powraca również odbudowany ogromnym nakładem pieniędzy i sił polski parowóz pospieszny Pt47-65. Co pokaże praktyka ujrzymy już wkrótce, a w podnieceniu oczekiwania zapraszam do przeniesienia się w czasie o kilka lat wstecz. Miłych wrażeń.
NORBERT  TKACZYK

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.